Jestem w polowie 9 sezonu i mnie po prostu strzela. Na 10 odcinkow ledwo 3 na wysokim (bardzo) poziomie. Nie dosc, ze na sam koniec serialu zmieniono czolowke na cos wrecz nieogladalnego (tak jakby CGI-wersja klasycznej czolowki, z dziwnie zmodulowana muzyka), to jeszcze tworcy probuja udawac ze Duchovny nie odszedl z serialu. Nie wiem czemu, bo w sezonie 8 nie udawano i bylo swietnie, Doggett znakomicie sie wpasowal i odcinki z nim w roli glownej spokojnie zaliczam do najlepszych epizodow w ogole (odcinek Roadrunners rzadzi!). A w sezonie 9 nazwisko Muldera pada czesciej niz jakiekolwiek inne slowo, mimo ze Mulder w ogole sie nie pojawia. Wszyscy za nim placza, wszyscy o nim mowia, atmosfera jakby utracono bohatera narodowego. Szkoda, bo na tym wkurzajacym jojczeniu traci nowy, ciekawy watek niezniszczalnych zolnierzy. Coz, czekam na zakonczenie serialu - przyznam, ze nawet po 9 latach Carter potrafi zaskoczyc pomyslowoscia.
03-09-2008, 19:59






