Blue Beetle był pierwotnie robiony na HBO Max jak Batgirl, nie wiadomo z jakich powodów, Zasław zdecydował się jeszcze dojebać kasy do budżetu i wypuścić to do kin...
Jeśli chodzi o Gunnverse, to moim zdaniem to jebnie, a jak nie jebnie, to też nie zarobi dużo, dlaczego? Dlatego, że Gunn niczego tak naprawdę nie buduje od zera, nie daje widowni poznać nowych postaci, pokazać ich początki, ustanowić status quo, wielu mówi o tym, że to ma sens, że po co kolejny raz itd... Tylko, że jak masz nowe wersje postaci i ch nowy świat, to wypada stworzyć solidny fundament, dać się zapoznać z tym światem i w niego wciągnąć i nie udawać, że nie pokazujemy dwa razy tego samego bo po co, bo dostaniemy sytuacje jak z Iron Boyem gdzie nie ustanowiono nic, bo po co? Wszystko widzieliśmy i tym samym dostaliśmy postać wydmuszkę, bez kontekstu, tylko po to by w trzecim filmie zrobić origin story i spróbować zaangażować widzów emocjonalnie w tą historię.
To samo się tyczy The Batman, tam też wszystko pominięto, bo widzieliśmy, więc zrobili znowu film bez kontekstu, który postawił wszystko na "zagadkę" która okazała się mało emocjonująca i mało angażująca, a do tego smętnego Battinsona który zrzędzi i płacze, ale nie wiemy dokładnie dlaczego, bo nie pokazano nam z jego perspektywy tego bólu który okazuje, tylko zostaliśmy wrzuceni w świat gdzie wszystko już jest, istnieje i tyle.
Zanosi się na to, że tak samo będzie z Superman: Legacy, mnie by to jeszcze pasowało, gdyby podeszli do tego w stylu Watchmen, tzn. że poświęcą jeden film by pokazać, że ok, w tym świecie istnieli super bohaterowie, że istnieje jakaś mitologia, legenda z nimi związana i teraz idziemy dalej, odkrywamy te tajemnice i nowych bohaterów, ale tak nie będzie, w Gunnverse wszyscy istnieją i już i w zależności od widzimisię Gunna będą się pojawiać losowe postacie, Metamorpho w fimie o Supermanie, bo przecież to Gunn i musi być jakaś trzecioligowa dziwaczna postać, a tu serial animowany o Frankensteinie i prequel o Amazonkach i chuy.
Jeśli chodzi o Gunnverse, to moim zdaniem to jebnie, a jak nie jebnie, to też nie zarobi dużo, dlaczego? Dlatego, że Gunn niczego tak naprawdę nie buduje od zera, nie daje widowni poznać nowych postaci, pokazać ich początki, ustanowić status quo, wielu mówi o tym, że to ma sens, że po co kolejny raz itd... Tylko, że jak masz nowe wersje postaci i ch nowy świat, to wypada stworzyć solidny fundament, dać się zapoznać z tym światem i w niego wciągnąć i nie udawać, że nie pokazujemy dwa razy tego samego bo po co, bo dostaniemy sytuacje jak z Iron Boyem gdzie nie ustanowiono nic, bo po co? Wszystko widzieliśmy i tym samym dostaliśmy postać wydmuszkę, bez kontekstu, tylko po to by w trzecim filmie zrobić origin story i spróbować zaangażować widzów emocjonalnie w tą historię.
To samo się tyczy The Batman, tam też wszystko pominięto, bo widzieliśmy, więc zrobili znowu film bez kontekstu, który postawił wszystko na "zagadkę" która okazała się mało emocjonująca i mało angażująca, a do tego smętnego Battinsona który zrzędzi i płacze, ale nie wiemy dokładnie dlaczego, bo nie pokazano nam z jego perspektywy tego bólu który okazuje, tylko zostaliśmy wrzuceni w świat gdzie wszystko już jest, istnieje i tyle.
Zanosi się na to, że tak samo będzie z Superman: Legacy, mnie by to jeszcze pasowało, gdyby podeszli do tego w stylu Watchmen, tzn. że poświęcą jeden film by pokazać, że ok, w tym świecie istnieli super bohaterowie, że istnieje jakaś mitologia, legenda z nimi związana i teraz idziemy dalej, odkrywamy te tajemnice i nowych bohaterów, ale tak nie będzie, w Gunnverse wszyscy istnieją i już i w zależności od widzimisię Gunna będą się pojawiać losowe postacie, Metamorpho w fimie o Supermanie, bo przecież to Gunn i musi być jakaś trzecioligowa dziwaczna postać, a tu serial animowany o Frankensteinie i prequel o Amazonkach i chuy.
que sera sera
Leżę i robię pod siebie
Oozy nine millameedah.
Leżę i robię pod siebie
Oozy nine millameedah.
20-08-2023, 21:34 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 20-08-2023, 21:37 przez marsgrey21.)





