Leciało w telewizji "Afterlife", to w końcu obejrzałem. Niestety takie, jak się spodziewałem, czyli leniwe, pozbawione wszelkiej kreatywności. To nie musiał być zły film. Pierwszą połowę oglądało się nawet nieźle, ale potem tak dowaliło fanserwisem i odtwórczością, że stało się to dla mnie niestrawne. Mam już serdecznie dosyć, że dzisiaj filmowcy stawiają sobie za punkt honoru, by kontynuacje starych filmów kopiowały ich fabułę i odhaczały punkt po punkcie wszystko, co już widzieliśmy.
31-08-2023, 11:17 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 31-08-2023, 11:19 przez al_jarid.)





