Na ten moment na pochwałę zasługuje muzyka. Nic wybitnego, ale soundtrack Kevina Kinera brzmi całkiem "starwarsowo".
Narazie serial jest tylko (albo aż, porównując z Obi-Wanem czy TBOBF) średni. Nie jest ani jakoś bardzo zły, ale też nie można powiedzieć, że jest dobry.
Cały wątek Sabine taki jest jakiś z dupy w ogóle, taki subplot, którego nikt nie potrzebuje i nikt nie prosił.
Motyw z sąsiednią galaktyka - Filoni stąpa po kruchym lodzie. Może wyjść z tego coś naprawdę fajnego i świeżego w kontekście dotychczasowego uniwersum, ale jeżeli to spierdoli albo gdzieś się zagalopuje, to fani go zjedzą.
Szkoda, że tak się bawią w podchody i powolne odsłanianie kart, zamiast dać 8 dobrych, action packed odcinków.
Najbardziej na ten moment interesuje mnie postać Bylona. Bardzo szkoda, że ten aktor umarł, myślę, że to mógł być jeden z najlepszych nabytków tej franczyzy w ciagu ostatnich lat.
Pierwszy on-screen, live-action "Dark Jedi". Jestem bardzo ciekaw jak pociągną jego historię. Wydaje się złożona postacią, nie tylko typowym "złolem"/sithem.
Jesteśmy po trzech odcinkach a sporo jest wątków i zagadek to rozwiązania:
-cale to poszukiwanie Ezry i Thrawna. Gdzie są i co robili przez te lata (ja akurat naprawdę sram na te seriale animowane więc mi to mocno zwisa)
-Baylon - jego backstory oraz motywacja
-Marrok (ten inkwizytor). Aktualnie gwiezdnowojenny fandom mocno skłania się ku teorii, że okaże się on Starkillerem z gry "The Force Unleashed"
-cala ta inna galaktyka
- wiadomo, że w serialu pojawi się Hayden, wiec większość miłośników SW czeka na jego wystep
Ogólnie po odcinkach Filoniego z s02 Mando i TBOBB myślałem, że gość da nam naprawdę dobry serial, ale to były chyba Himalaje jego twórczości.
Nigdy nie zrozumiałem tego hypu na Dave'a. Gość stworzył kilka animowanych seriali, które generalnie byly infantylna papką dla małych dzieci i w wielu miejscach nasikały na bardzo fajne i lubiane przez fanów historie ze starego kanonu, a niektórzy fani (pewnie ci wychowani na tych wysrywach) traktują go jak jakiegoś mesjasza Star Wars.
Dużo ludzi jara się Jonem Favreau (OK, przyznam się, że ja tez po 2 sezonie Mando uważałem go za następcę GL) oraz D. Filonim, a póki co to Tony Gilroy dał nam najlepsze starwarsowe spin-offy (RO, Andor).
Pozostaje mieć nadzieję, że najlepsze przed nami.
Plus tych seriali jest taki, że dzięki ich umiejscowieniu w chronologii oraz momencie powstawania, można zapomnieć o ich istnieniu i omijać wybrane pozycje (niestety tak będę robił z kilkoma).
Narazie serial jest tylko (albo aż, porównując z Obi-Wanem czy TBOBF) średni. Nie jest ani jakoś bardzo zły, ale też nie można powiedzieć, że jest dobry.
Cały wątek Sabine taki jest jakiś z dupy w ogóle, taki subplot, którego nikt nie potrzebuje i nikt nie prosił.
Motyw z sąsiednią galaktyka - Filoni stąpa po kruchym lodzie. Może wyjść z tego coś naprawdę fajnego i świeżego w kontekście dotychczasowego uniwersum, ale jeżeli to spierdoli albo gdzieś się zagalopuje, to fani go zjedzą.
Szkoda, że tak się bawią w podchody i powolne odsłanianie kart, zamiast dać 8 dobrych, action packed odcinków.
Najbardziej na ten moment interesuje mnie postać Bylona. Bardzo szkoda, że ten aktor umarł, myślę, że to mógł być jeden z najlepszych nabytków tej franczyzy w ciagu ostatnich lat.
Pierwszy on-screen, live-action "Dark Jedi". Jestem bardzo ciekaw jak pociągną jego historię. Wydaje się złożona postacią, nie tylko typowym "złolem"/sithem.
Jesteśmy po trzech odcinkach a sporo jest wątków i zagadek to rozwiązania:
-cale to poszukiwanie Ezry i Thrawna. Gdzie są i co robili przez te lata (ja akurat naprawdę sram na te seriale animowane więc mi to mocno zwisa)
-Baylon - jego backstory oraz motywacja
-Marrok (ten inkwizytor). Aktualnie gwiezdnowojenny fandom mocno skłania się ku teorii, że okaże się on Starkillerem z gry "The Force Unleashed"
-cala ta inna galaktyka
- wiadomo, że w serialu pojawi się Hayden, wiec większość miłośników SW czeka na jego wystep
Ogólnie po odcinkach Filoniego z s02 Mando i TBOBB myślałem, że gość da nam naprawdę dobry serial, ale to były chyba Himalaje jego twórczości.
Nigdy nie zrozumiałem tego hypu na Dave'a. Gość stworzył kilka animowanych seriali, które generalnie byly infantylna papką dla małych dzieci i w wielu miejscach nasikały na bardzo fajne i lubiane przez fanów historie ze starego kanonu, a niektórzy fani (pewnie ci wychowani na tych wysrywach) traktują go jak jakiegoś mesjasza Star Wars.
Dużo ludzi jara się Jonem Favreau (OK, przyznam się, że ja tez po 2 sezonie Mando uważałem go za następcę GL) oraz D. Filonim, a póki co to Tony Gilroy dał nam najlepsze starwarsowe spin-offy (RO, Andor).
Pozostaje mieć nadzieję, że najlepsze przed nami.
Plus tych seriali jest taki, że dzięki ich umiejscowieniu w chronologii oraz momencie powstawania, można zapomnieć o ich istnieniu i omijać wybrane pozycje (niestety tak będę robił z kilkoma).
"Y es que eso es y, creo, será siempre el cine: una manera maravillosa de soñar" J. Potau
31-08-2023, 19:49 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 31-08-2023, 19:51 przez szopman.)





