Dersu Uzała (1975)
Ktokolwiek w tym Mosfilmie wpadł na to by zekranizowanie historii poczciwego myśliwego żyjącego w ussuryjskich lasach powierzyć cesarzowi japońskiego kina, powinien dostać kieliszek najlepszego sake. Niby film ogląda się jak relację z większej wyprawy i raczej mało tu akcji (najwięcej to w scenie w rzece), ale to nie jest najważniejsze. Świetna historia o męskiej przyjaźni i naturze zakorzenionej głęboko w człowieku. Ciekawa postać Dersu, która urzeka swym doświadczeniem życiowym i aż chciałoby się jej dorównać. Najlepsze jednak w tym wszystkim jest ostatnie 30 minut skupiające się na konflikcie żywiołów.
Polecam oglądać w jak najbardziej kopiącej krocze jakości. Dla tych fenomenalnych zdjęć. Niestety unikatowe już wydanie DVD z radzieckiej kolekcji Epelpola nie oddaje tak dobrze tej potęgi tajgi. Może przy powtórce z kopią po renowacji ocena pójdzie w górę ;)
8/10
Ktokolwiek w tym Mosfilmie wpadł na to by zekranizowanie historii poczciwego myśliwego żyjącego w ussuryjskich lasach powierzyć cesarzowi japońskiego kina, powinien dostać kieliszek najlepszego sake. Niby film ogląda się jak relację z większej wyprawy i raczej mało tu akcji (najwięcej to w scenie w rzece), ale to nie jest najważniejsze. Świetna historia o męskiej przyjaźni i naturze zakorzenionej głęboko w człowieku. Ciekawa postać Dersu, która urzeka swym doświadczeniem życiowym i aż chciałoby się jej dorównać. Najlepsze jednak w tym wszystkim jest ostatnie 30 minut skupiające się na konflikcie żywiołów.
Polecam oglądać w jak najbardziej kopiącej krocze jakości. Dla tych fenomenalnych zdjęć. Niestety unikatowe już wydanie DVD z radzieckiej kolekcji Epelpola nie oddaje tak dobrze tej potęgi tajgi. Może przy powtórce z kopią po renowacji ocena pójdzie w górę ;)
8/10
03-09-2023, 12:10 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-09-2023, 12:37 przez Kryst_007.)





