Dawnom się tu nie udzielał, takoż wykonam kilka krótkich podań.
The Warriors
Prosty, głupi, fajny. Zaskakująco autentyczny mimo cokolwiek komiksowej umowności i mocno "kul" niezależnie od tartaku w skrypcie i na twarzach większości aktorów. Jasne, chciałoby się nieco więcej mięcha, emocji (zwłaszcza w finale na plaży) i lepiej nakreślonych bohaterów, ale wybaczam z uwagi na pierwiastek kultowości nieosiągalny dla 95% obecnych tworców. Kręcony dziś, zapewne zostałby skażony i wyzuty z zajebistości, na szczęście więc pozostaje przyjemnym oku reliktem lepszych czasów.
Brief Encounter
David Lean w wydaniu kameralnym, jeszcze przed okresem tworzenia epickich kolosów. Historia stara jak świat - zamężna kobieta zakochuje się z wzajemnością w żonatym mężczyźnie, a nad gruchającymi gołąbeczkami zawisa widmo gorzkiego niespełnienia. Bez zbędnego komplikowania, prosto do celu niczym odjeżdzający pociąg (stracona szansa) i ze świetnym duetem niosącym szczere emocje. Poczekalnia na peronie jako (kolejny) symbol przejściowości - ładne. Lean potrafił.
Taste of Cherry (UWAGA! ZDRADZAM FRAGMENTY FABUŁY)
Abbasa Kiarostamiego nazwano irańskim Bergmanem, dlatego do Smaku Wiśni podchodziłem z negatywnym nastawieniem. Och, jakże się myliłem! Oto mężczyzna. Stracił sens życia, chce umrzeć, ale cwany Abbas nie zdradzi nam powodów - główkuj sam, leniwy oglądaczu! Męzczyzna jeździ autkiem po okolicy i nagabuje przypadkowych ludzi, potrzebuje bowiem asysty w samobójstwie. W końcu jego towarzyszem podróży zostaje sędziwy mędrzec starający się odwieść bohatera od ostatecznego rozwiązania kwestii irańskiej. Opowiada o dawnej próbie samobójczej, drzewie, sznurze i zjedzeniu morw, dzięki którym wybił sobie z głowy zabawę w szubienicę. Następnie stawia serię pytań sprowadzających się do konieczności odrzucenia wszystkiego pięknego, co oferuje życie. Czy byłbyś w stanie zrezygnować ze smaku wiśni? W tym momencie zesrałem się na rzadko. Kał popłynął nogawkami, a ja padłem w gównianą kałużę i zapłakałem. Reszte seansu spędziłem leżąc w pozycji embrionalnej i sławiąc filozofię Kiarostytelesa. Są momenty, które zmieniają człowieka i jego podejście do rzeczywistości. Nigdy już nie będę taki sam. Po napisach końcowych z nieosiągalną do tego czasu przyjemnością zjadłem garść wiśni i znowu zesrałem się na rzadko. Zasłużona Złota Palma w Cannes, 12/10.
The Warriors
Prosty, głupi, fajny. Zaskakująco autentyczny mimo cokolwiek komiksowej umowności i mocno "kul" niezależnie od tartaku w skrypcie i na twarzach większości aktorów. Jasne, chciałoby się nieco więcej mięcha, emocji (zwłaszcza w finale na plaży) i lepiej nakreślonych bohaterów, ale wybaczam z uwagi na pierwiastek kultowości nieosiągalny dla 95% obecnych tworców. Kręcony dziś, zapewne zostałby skażony i wyzuty z zajebistości, na szczęście więc pozostaje przyjemnym oku reliktem lepszych czasów.
Brief Encounter
David Lean w wydaniu kameralnym, jeszcze przed okresem tworzenia epickich kolosów. Historia stara jak świat - zamężna kobieta zakochuje się z wzajemnością w żonatym mężczyźnie, a nad gruchającymi gołąbeczkami zawisa widmo gorzkiego niespełnienia. Bez zbędnego komplikowania, prosto do celu niczym odjeżdzający pociąg (stracona szansa) i ze świetnym duetem niosącym szczere emocje. Poczekalnia na peronie jako (kolejny) symbol przejściowości - ładne. Lean potrafił.
Taste of Cherry (UWAGA! ZDRADZAM FRAGMENTY FABUŁY)
Abbasa Kiarostamiego nazwano irańskim Bergmanem, dlatego do Smaku Wiśni podchodziłem z negatywnym nastawieniem. Och, jakże się myliłem! Oto mężczyzna. Stracił sens życia, chce umrzeć, ale cwany Abbas nie zdradzi nam powodów - główkuj sam, leniwy oglądaczu! Męzczyzna jeździ autkiem po okolicy i nagabuje przypadkowych ludzi, potrzebuje bowiem asysty w samobójstwie. W końcu jego towarzyszem podróży zostaje sędziwy mędrzec starający się odwieść bohatera od ostatecznego rozwiązania kwestii irańskiej. Opowiada o dawnej próbie samobójczej, drzewie, sznurze i zjedzeniu morw, dzięki którym wybił sobie z głowy zabawę w szubienicę. Następnie stawia serię pytań sprowadzających się do konieczności odrzucenia wszystkiego pięknego, co oferuje życie. Czy byłbyś w stanie zrezygnować ze smaku wiśni? W tym momencie zesrałem się na rzadko. Kał popłynął nogawkami, a ja padłem w gównianą kałużę i zapłakałem. Reszte seansu spędziłem leżąc w pozycji embrionalnej i sławiąc filozofię Kiarostytelesa. Są momenty, które zmieniają człowieka i jego podejście do rzeczywistości. Nigdy już nie będę taki sam. Po napisach końcowych z nieosiągalną do tego czasu przyjemnością zjadłem garść wiśni i znowu zesrałem się na rzadko. Zasłużona Złota Palma w Cannes, 12/10.
21-09-2023, 15:02





