W nich cała nadzieja
Tegoroczny festiwal uczy mnie, że polskie kino już zdecydowanie wstało z kolan pod względem technicznym. Bowiem kolejna z rzędu rodzima produkcja, która wygląda jak zza Atalantyku. Zdjęcia, scenografia, animatronika robota - wszystko z wyższej półki. Tak dobrze prezentującego się polskiego sci-fi to chyba nigdy dotąd nie widziałem, a mowa tu o filmie z konkursu mikrobudżetowych. Jak to możliwe, że przy budżecie wynoszącym ok. 1 milion zawstydzili lwią część droższych polskich produkcji?
Treść na szczęście formie nie ustępuje. Pomysł całkiem prosty, ale jednocześnie budzący refleksje. Obserwujemy walkę być może ostatniej ludzkiej istoty na ziemi z wadliwością sztucznej inteligencji. Trochę skojarzyło mi się to z "Odyseją kosmiczną" i HAL-em 9000. Nawet cała ta postapokaliptyczna otoczka okazuje się mieć całkiem sensowne uzasadnienie i wpływa na powagę sytuacji. Zaczynam śledzić karierę Pana Piotra Biedronia. Ktoś tu ma szansę zostać drugim Szulkinem.
7/10
Freestyle
Wynudził mnie ten film. Bochniak po nierównej "Magnezji" coś próbuje w innej rzece, ale wciąż wykładają się jego wątpliwe umiejętności scenopisarskie. Ja to sobie wyobrażam tak - gość zachwycił się filmami braci Safdie, po czym pomyślał sobie "Ja też tak chcę" i postanowił nakręcić własny stresowywacz. Serio, reżyseria to po prostu małpowanie braciszków i Bochniak nawet nie udaje, że dodaje coś od siebie. Jedna z epizodycznych postaci nawet to chodząca popłuczyna po Sandlerze z Uncut Gems.
Poza tym jeszcze te luzackie do pożygu dialogi. Mam wrażenie, iż autor nie zrobił researchu przed kręceniem i uznał, że wystarczy jak wciśnie jak najwięcej przekleństw w usta bohaterów, a wtedy odda ducha tego pato-środowiska. Tu w ogóle prawie każdy musi gadać sebixową gwarą, nawet przechodzień z psem czy pracownik stacji benzynowej. Strasznie nienaturalnie to wychodzi.
5/10
Tegoroczny festiwal uczy mnie, że polskie kino już zdecydowanie wstało z kolan pod względem technicznym. Bowiem kolejna z rzędu rodzima produkcja, która wygląda jak zza Atalantyku. Zdjęcia, scenografia, animatronika robota - wszystko z wyższej półki. Tak dobrze prezentującego się polskiego sci-fi to chyba nigdy dotąd nie widziałem, a mowa tu o filmie z konkursu mikrobudżetowych. Jak to możliwe, że przy budżecie wynoszącym ok. 1 milion zawstydzili lwią część droższych polskich produkcji?
Treść na szczęście formie nie ustępuje. Pomysł całkiem prosty, ale jednocześnie budzący refleksje. Obserwujemy walkę być może ostatniej ludzkiej istoty na ziemi z wadliwością sztucznej inteligencji. Trochę skojarzyło mi się to z "Odyseją kosmiczną" i HAL-em 9000. Nawet cała ta postapokaliptyczna otoczka okazuje się mieć całkiem sensowne uzasadnienie i wpływa na powagę sytuacji. Zaczynam śledzić karierę Pana Piotra Biedronia. Ktoś tu ma szansę zostać drugim Szulkinem.
7/10
Freestyle
Wynudził mnie ten film. Bochniak po nierównej "Magnezji" coś próbuje w innej rzece, ale wciąż wykładają się jego wątpliwe umiejętności scenopisarskie. Ja to sobie wyobrażam tak - gość zachwycił się filmami braci Safdie, po czym pomyślał sobie "Ja też tak chcę" i postanowił nakręcić własny stresowywacz. Serio, reżyseria to po prostu małpowanie braciszków i Bochniak nawet nie udaje, że dodaje coś od siebie. Jedna z epizodycznych postaci nawet to chodząca popłuczyna po Sandlerze z Uncut Gems.
Poza tym jeszcze te luzackie do pożygu dialogi. Mam wrażenie, iż autor nie zrobił researchu przed kręceniem i uznał, że wystarczy jak wciśnie jak najwięcej przekleństw w usta bohaterów, a wtedy odda ducha tego pato-środowiska. Tu w ogóle prawie każdy musi gadać sebixową gwarą, nawet przechodzień z psem czy pracownik stacji benzynowej. Strasznie nienaturalnie to wychodzi.
5/10
22-09-2023, 06:44 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 22-09-2023, 06:48 przez Kryst_007.)





