Święto ognia
Tegoroczny "Śubuk", czyli podnoszący na duchu crowdpleaser o niepełnosprawności. Takie kino dla mamusiek, które chcą się w sobotę trochę pośmiać i powzruszyć. Niby rozumiem co chciała Dębska udowodnić - że trzeba trochę pocierpieć, by później przyszły szczęśliwe chwile. Niestety jest to wszystko tak ckliwe, przesłodzone i nienaturalnie przedstawione, że nie potrafiłem za bardzo w tą historię uwierzyć. Właściwie to bez problemu przewidziałem przebieg całej fabuły z zamkniętymi oczyma. Wątek starszej siostry i jej marzeń o karierze baleriny w ogóle był dla mnie udaną grą w bingo.
Z plusów to aktorzy. Dziewczyna świetnie gra osobę z porażeniem mózgowym. Fajnie, że ktoś dostrzegł potencjał w Tomaszu Sapryku i dał mu się wykazać w jakiejś większej roli. Nagroda dla Kingi Preis? Niby dobra, ale statuetki bym nie dawał, bo gra tu bardziej siebie - przefajną, pozytywnie wystrzałową Panią z sąsiedztwa.
5/10
Imago
Film o żegnaniu się z idyllą i wkraczaniu w poważniejszy rozdział życia, ale zamiast słodzenia podany w formie hipsterskiego dziwactwa z symboliką w postaci czerwonego księżyca czy kruka zwiastującego nadchodzące zło. Czyli kino które nie wszystkim się spodoba, ale jest absolutnie dla mnie :)))
Dużo robi tutaj forma - Olga Chajdas posiada talent do tworzenia dość nieprzyjemnego specyficznego klimatu i stosuje całkiem ciekawe zabiegi reżyserskie. Piękny mastershot na dusznej imprie, z kolei tytuły segmentów wplecione w scenografię to w ogóle jeden z fajniejszych pomysłów jakie widywałem ostatnio w kinie znad Wisły. Lena Góra jest tu wręcz znakomita. Hipnotyzująca kreacja dziewczyny, którą trudno rozgryźć i co najciekawsze gra tu w rzeczywistości swoją własną matkę. Kolejnym plusem dla Chajdas i Góry jest fakt, że nie robią jej laurki, ale także nie idą w roast. Króluje sumienne podejście.
8/10
Tyle co nic
Przed seansem nastawiałem się na typowe ideolo na temat obecnej sytuacji wśród polskich rolników. I tak się też ten film zaczyna. Są pociski po politykach, mediach, kościele itd. i z początku ma się wrażenie, że mamy przed sobą iście nieomylnego protagonistę walczącego z władzą o godny żywot swój i kolegów. Na szczęście nie okazuje się być to głównym wątkiem, a i bohater traci swą pelerynę. Przez większość czasu film koncentruje się na zagadce śmierci przyjaciela, o którą niesłusznie podejrzewany jest właśnie nasz bohater.
Plus, że problem poruszony jest koniec końców bez walenia rolniczą łopatą i nie ma jednoznacznego podziału na dobro i zło. Władza daje dupy, ale szara jednostka nie okazuje się być święta i też ma swoje błędy. Świetna rola Artura Paczesnego, zasłużenie nagrodzona na festiwalu. Jeśli "Zielona granica" okaże się choćby w połowie tak subtelna to ucinam sobie rękę.
7/10
No i tak oto kończę swój festiwal w Gdyni. Myślę, że wszystko co najlepsze w konkursie odhaczyłem. Żałuję w sumie jedynie, że nie zobaczyłem nagrodzonego mikrobudżetowego filmu z Gierszałem.
Tegoroczny "Śubuk", czyli podnoszący na duchu crowdpleaser o niepełnosprawności. Takie kino dla mamusiek, które chcą się w sobotę trochę pośmiać i powzruszyć. Niby rozumiem co chciała Dębska udowodnić - że trzeba trochę pocierpieć, by później przyszły szczęśliwe chwile. Niestety jest to wszystko tak ckliwe, przesłodzone i nienaturalnie przedstawione, że nie potrafiłem za bardzo w tą historię uwierzyć. Właściwie to bez problemu przewidziałem przebieg całej fabuły z zamkniętymi oczyma. Wątek starszej siostry i jej marzeń o karierze baleriny w ogóle był dla mnie udaną grą w bingo.
Z plusów to aktorzy. Dziewczyna świetnie gra osobę z porażeniem mózgowym. Fajnie, że ktoś dostrzegł potencjał w Tomaszu Sapryku i dał mu się wykazać w jakiejś większej roli. Nagroda dla Kingi Preis? Niby dobra, ale statuetki bym nie dawał, bo gra tu bardziej siebie - przefajną, pozytywnie wystrzałową Panią z sąsiedztwa.
5/10
Imago
Film o żegnaniu się z idyllą i wkraczaniu w poważniejszy rozdział życia, ale zamiast słodzenia podany w formie hipsterskiego dziwactwa z symboliką w postaci czerwonego księżyca czy kruka zwiastującego nadchodzące zło. Czyli kino które nie wszystkim się spodoba, ale jest absolutnie dla mnie :)))
Dużo robi tutaj forma - Olga Chajdas posiada talent do tworzenia dość nieprzyjemnego specyficznego klimatu i stosuje całkiem ciekawe zabiegi reżyserskie. Piękny mastershot na dusznej imprie, z kolei tytuły segmentów wplecione w scenografię to w ogóle jeden z fajniejszych pomysłów jakie widywałem ostatnio w kinie znad Wisły. Lena Góra jest tu wręcz znakomita. Hipnotyzująca kreacja dziewczyny, którą trudno rozgryźć i co najciekawsze gra tu w rzeczywistości swoją własną matkę. Kolejnym plusem dla Chajdas i Góry jest fakt, że nie robią jej laurki, ale także nie idą w roast. Króluje sumienne podejście.
8/10
Tyle co nic
Przed seansem nastawiałem się na typowe ideolo na temat obecnej sytuacji wśród polskich rolników. I tak się też ten film zaczyna. Są pociski po politykach, mediach, kościele itd. i z początku ma się wrażenie, że mamy przed sobą iście nieomylnego protagonistę walczącego z władzą o godny żywot swój i kolegów. Na szczęście nie okazuje się być to głównym wątkiem, a i bohater traci swą pelerynę. Przez większość czasu film koncentruje się na zagadce śmierci przyjaciela, o którą niesłusznie podejrzewany jest właśnie nasz bohater.
Plus, że problem poruszony jest koniec końców bez walenia rolniczą łopatą i nie ma jednoznacznego podziału na dobro i zło. Władza daje dupy, ale szara jednostka nie okazuje się być święta i też ma swoje błędy. Świetna rola Artura Paczesnego, zasłużenie nagrodzona na festiwalu. Jeśli "Zielona granica" okaże się choćby w połowie tak subtelna to ucinam sobie rękę.
7/10
No i tak oto kończę swój festiwal w Gdyni. Myślę, że wszystko co najlepsze w konkursie odhaczyłem. Żałuję w sumie jedynie, że nie zobaczyłem nagrodzonego mikrobudżetowego filmu z Gierszałem.
24-09-2023, 08:42 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 29-09-2023, 13:29 przez Kryst_007.)





