Wczoraj obejrzałem Z Archiwum X: Pokonać przyszłość w ramach październikowego maratonu. Powtórka po wielu latach (ośmiu? Dziesięciu? Więcej? Nie pamiętam, a nie chciałem sprawdzać na filmweb) więc niejako na świeżo do tego podszedłem. Serial sobie powtarzam powolutku, we wrześniu skończyłem akurat piąty sezon więc grzechem byłoby nie odpalenie filmu i... jest dobrze. Pamiętałem w sumie tylko motyw z bombą w wieżowcu, reszta to wielka plama niepamięci, parę scen naprawdę mnie zaskoczyło (jak choćby wstęp w przeszłości czy dalszy prolog z dzieciakami), rozwój kosmicznego czarnego smaru i spiski oraz konspiracje także popłynęły w innym kierunku niż liczyłem, ale reszta... kurde, dobre to jest. Co prawda nie jest to poziom serialu (zwłaszcza z tych pierwszy paru sezonów, gdzie było deszczowo, mgliście, ponuro i surowo, jeśli rozumiecie co mam na myśli) ale i tak fajny film.
8/10, wieczorem obejrzę chyba jakiegoś starocia sprzed kilkudziesięciu lat. Hammer może coś podsunie...
8/10, wieczorem obejrzę chyba jakiegoś starocia sprzed kilkudziesięciu lat. Hammer może coś podsunie...
02-10-2023, 09:38





