Treasure Planet (2002)
Jeden z tych Disney'ów, o których już mało kto pamięta, jednak IMO zdecydowanie niesłusznie. Fajna wciągająca przygodówka z całkiem interesującym pomysłem na zaprezentowanie klasyki literatury nowemu pokoleniu. Połączenie XIX wieku i space opery brzmi kuriozalnie? Może, ale za to zacnie się ogląda. Zaskakująco przyjemne dla oka połączenie umierającej śmiercią naturalną animacji tradycyjnej z wypierającym ją powoli CGI.
Świetnie poprowadzona postać Johna Silvera, który mimo że jest mózgiem intrygi i nie zawaha się poświęcić wiele dla skarbu, to ciężko nazwać go 100-procentowym villainem. Wciąż mimo wad jest bardzo sympatyczny, relacje z protagonistą ma całkiem wiarygodne i można uwierzyć w jego dylemat moralny. Zdecydowanie najciekawsza i wielowymiarowa postać w filmie. Do tego kolejna znakomita kreacja do portfolio wielkiego Janusza Gajosa :))) Co na minus? Comic reliefy - jeszcze tej "ulociej" zmiennokształtnej materii jestem w stanie wiele odpuścić, ale ten robot jest już serio wkurwiający. Odkąd się tylko pojawia w połowie filmu to nic, tylko ciągle wrzeszczy i wszędzie go pełno. Momentami aż miałem ochotę dźwięk wyłączyć. Chyba tylko Olaf z dotychczasowych komediowych kwiatków Disneya w podobnym stopniu gotował mi krew.
7/10
Jeden z tych Disney'ów, o których już mało kto pamięta, jednak IMO zdecydowanie niesłusznie. Fajna wciągająca przygodówka z całkiem interesującym pomysłem na zaprezentowanie klasyki literatury nowemu pokoleniu. Połączenie XIX wieku i space opery brzmi kuriozalnie? Może, ale za to zacnie się ogląda. Zaskakująco przyjemne dla oka połączenie umierającej śmiercią naturalną animacji tradycyjnej z wypierającym ją powoli CGI.
Świetnie poprowadzona postać Johna Silvera, który mimo że jest mózgiem intrygi i nie zawaha się poświęcić wiele dla skarbu, to ciężko nazwać go 100-procentowym villainem. Wciąż mimo wad jest bardzo sympatyczny, relacje z protagonistą ma całkiem wiarygodne i można uwierzyć w jego dylemat moralny. Zdecydowanie najciekawsza i wielowymiarowa postać w filmie. Do tego kolejna znakomita kreacja do portfolio wielkiego Janusza Gajosa :))) Co na minus? Comic reliefy - jeszcze tej "ulociej" zmiennokształtnej materii jestem w stanie wiele odpuścić, ale ten robot jest już serio wkurwiający. Odkąd się tylko pojawia w połowie filmu to nic, tylko ciągle wrzeszczy i wszędzie go pełno. Momentami aż miałem ochotę dźwięk wyłączyć. Chyba tylko Olaf z dotychczasowych komediowych kwiatków Disneya w podobnym stopniu gotował mi krew.
7/10
05-10-2023, 10:33





