Macie rację co do Sex Education, średni sezon. Serial postanowili zakończyć, bo nie mieli innego wyjścia, skoro połowa obsady odeszła przed czwartą serią. A nawet w czasie produkcji tego sezonu mówiło się, że też Maeve może nie być w 4 serii, a później okazało się że Eric został nowym Doktorem Who, więc zrobili to co musieli.
A co do nowej szkoły i nowych bohaterów to są tak pokazani, że trudno zgadnąć jakie intencje przyświecały twórcom, czy scenariusz pisali autorzy, którzy chcieli wyśmiać LGBT, czy może na odwrót chcieli jak najlepiej. Nie czytam reddita, ale znajomy mi mówił, że na reddicie widzowie nie mogą zgadnąć o co chodziło twórcom, jakie im przyświecały intencje. I nie dziwię się, bo nie dość że szkoła prawie jak z Black Mirror, to jeszcze wszyscy nowi bohaterowie są po prostu paskudni. Mówią o równouprawnieniu, otwartości na innych, a ciągle wszystkich obgadują i są toksyczni. A przez to, że Eric z nimi przystaje to staje się mniej fajną postacią, nawet kumpla nie broni gdy mówią o Otisie. Choć może to było zamierzone, żeby pokazać że mniejszości też potrafią być wredne, bo w poprzednich sezonach pokazali tego niepełnosprawnego chłopaka na wózku inwalidzkim, że potrafi zrobić coś złego. No i problem z nowymi postaciami jest też taki, że zabierają czas antenowy bohaterom i bohaterkom, których polubiłem w poprzednich sezonach.
Najgorsze są odcinki 1-5, dużo lepsze są epizody 6-8 (zwłaszcza ten z pogrzebem), ale minus tej serii jest taki, że serial się zrobił po prostu smutny. Serial zrobił się bardziej dojrzały i pokazuje różne problemy dorosłych i dzieciaków i to jest na plus, że serial dorasta razem z bohaterami, tylko że w 4 serii z komedii z elementami SE zmieniło się w dramat z małą dawką humoru. Poprzednie sezony, nawet trzeci, lepiej miksowały ze sobą dramat i komedię (pamiętam do dzisiaj odcinek o aborcji i molestowaniu w busie). Większość bohaterów w tej serii jest przybita, smutna, w depresji, żyje z jakąś traumą, alno jest niezrozumiana przez wszystkich.
Nie jestem zaskoczony jak zakończyli wątek Maeve i Otisa, bo przez to jak serial się zmienił to takie zakończenie obstawiałem. Ale tak ogólnie podoba mi się jak zakończono większość wątków (chodzi mi o stare postacie), a najbardziej Adama i jego ojca wątek przypadł mi do gustu, od końca do początku był najlepiej rozpisany, choć ogląda się go trochę jak spinoff serialu. Wątek Erica i wiary całkiem spoko (oprócz tych wstawek z Bogiem), choć u Erica też poszli w dramę, bo oczywiście muszą się relacje przyjaciół popsuć, ale ostatecznie wybrnęli z tego.
Może nie zamienił się serial w Euforię, ale przypomina ten ostatni sezon trochę to co zrobili twórcy w 2 i 3 serii z Breeders z Martinem Freemanem, który zaczynał jako bardzo czarna komedia o problemach wychowawczych, a w kolejnych sezonach produkcja całkowicie zmieniła klimat. Humoru w Breeders zostało niewiele, coraz więcej dramatu, więc nawet nie zabrałem się za finałową serię Breeders, bo nie potrafię się przestawić na taką drastyczną zmianę gatunku.
A co do nowej szkoły i nowych bohaterów to są tak pokazani, że trudno zgadnąć jakie intencje przyświecały twórcom, czy scenariusz pisali autorzy, którzy chcieli wyśmiać LGBT, czy może na odwrót chcieli jak najlepiej. Nie czytam reddita, ale znajomy mi mówił, że na reddicie widzowie nie mogą zgadnąć o co chodziło twórcom, jakie im przyświecały intencje. I nie dziwię się, bo nie dość że szkoła prawie jak z Black Mirror, to jeszcze wszyscy nowi bohaterowie są po prostu paskudni. Mówią o równouprawnieniu, otwartości na innych, a ciągle wszystkich obgadują i są toksyczni. A przez to, że Eric z nimi przystaje to staje się mniej fajną postacią, nawet kumpla nie broni gdy mówią o Otisie. Choć może to było zamierzone, żeby pokazać że mniejszości też potrafią być wredne, bo w poprzednich sezonach pokazali tego niepełnosprawnego chłopaka na wózku inwalidzkim, że potrafi zrobić coś złego. No i problem z nowymi postaciami jest też taki, że zabierają czas antenowy bohaterom i bohaterkom, których polubiłem w poprzednich sezonach.
Najgorsze są odcinki 1-5, dużo lepsze są epizody 6-8 (zwłaszcza ten z pogrzebem), ale minus tej serii jest taki, że serial się zrobił po prostu smutny. Serial zrobił się bardziej dojrzały i pokazuje różne problemy dorosłych i dzieciaków i to jest na plus, że serial dorasta razem z bohaterami, tylko że w 4 serii z komedii z elementami SE zmieniło się w dramat z małą dawką humoru. Poprzednie sezony, nawet trzeci, lepiej miksowały ze sobą dramat i komedię (pamiętam do dzisiaj odcinek o aborcji i molestowaniu w busie). Większość bohaterów w tej serii jest przybita, smutna, w depresji, żyje z jakąś traumą, alno jest niezrozumiana przez wszystkich.
Nie jestem zaskoczony jak zakończyli wątek Maeve i Otisa, bo przez to jak serial się zmienił to takie zakończenie obstawiałem. Ale tak ogólnie podoba mi się jak zakończono większość wątków (chodzi mi o stare postacie), a najbardziej Adama i jego ojca wątek przypadł mi do gustu, od końca do początku był najlepiej rozpisany, choć ogląda się go trochę jak spinoff serialu. Wątek Erica i wiary całkiem spoko (oprócz tych wstawek z Bogiem), choć u Erica też poszli w dramę, bo oczywiście muszą się relacje przyjaciół popsuć, ale ostatecznie wybrnęli z tego.
Może nie zamienił się serial w Euforię, ale przypomina ten ostatni sezon trochę to co zrobili twórcy w 2 i 3 serii z Breeders z Martinem Freemanem, który zaczynał jako bardzo czarna komedia o problemach wychowawczych, a w kolejnych sezonach produkcja całkowicie zmieniła klimat. Humoru w Breeders zostało niewiele, coraz więcej dramatu, więc nawet nie zabrałem się za finałową serię Breeders, bo nie potrafię się przestawić na taką drastyczną zmianę gatunku.
09-10-2023, 00:58 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 09-10-2023, 01:04 przez michax.)
Spoiler




