Bardzo krótkie piłki o trzech rzeczach, które udało mi się poza Ferrari zobaczyć w Toruniu:
Anatomy of a Fall - dramat sądowy, ale francuski i ze Złotą Palmą, wiec pytanie brzmi: czy gość się zabił, bo nie spełniał się jako pisarz i kłócił się z żoną czy zabiła go ta żona, spełniona pisarka, która miała dosyć, że ją wini o to, że nie spełnia się jako pisarz. ;) Scenariusz całkiem zgrabnie, z tłistami, ale całkiem subtelnie (nie) odpowiada na to pytanie, mimo, że sąd wyrok wyda. Trzyma to w napięciu, jest nieźle zagrane i jak mało który film tego typu rzeczywiście pozwala na rozkminę jak było i dlaczego na postawie zastosowanych filmowych środków. 8/10
Saltburn - jako jedyny chyba tutaj chwaliłem Promising Young Woman i tu może być podobnie, ale ogólnie jestem rozdarty. Ogląda się to świetnie. Audiowizualnie jest to przemyślana, spójna, atrakcyjna robota. Taki crowd pleaser, czasami może trochę za bardzo podlizujący się widzowi. Ale jest żwawo, bywa zabawnie, zdjęcia, muzyka, montaż i aktorstwo jak należy. Trochę chyba jak przy poprzednim filmie, gorzej jest jeśli chodzi o to co autorka chciała powiedzieć. Jest to niby próba jakiegoś komentarza o klasach społecznych. Ale nic odkrywczego. W połowie wydawało mi się, że banalna treść zepsuje mi zabawę, ale ostatecznie jeśli podejdzie się do tego nie na poważnie to zabawa jest niezła. Nawet jeśli czasami szokowanie i bycie zbyt "kinky" wydaje się na granicy pomiędzy: fajnie / odważnie a szokowanie dla szokowania. 7/10
Zone of Interest - rzeczywiście chyba jeszcze nikt w ten sposób nie pokazał tematu. Można by poprzedzić seans tą wypowiedzią Gilliama o Liście Schindlera. Robotę robi tutaj pomysł i konsekwencja w jego realizacji. Może właśnie dlatego jedyny mały zarzut jaki mam jest taki, że w jednym ujęciu Glazer trochę przekracza granicę, którą sam sobie wyznaczył, a którą z jednej strony czasami może i by się chciało, żeby przekroczył na dobre, ale z drugiej oczywiście "zepsułoby" to pomysł na film. "Nieatrakcyjność" zdjęć Żala jest w pełni uzasadniona i buduje ten świat, wraz z dźwiękiem, poprzez subtelne "dodatki" na drugim planie, gdzieś w rogu kadru itd. Nie ma tu pięknych ujęć, tak jak nie ma nic pięknego w filmie, ale na poziomie koncepcji jest to też robota zasługująca na uznanie. Glazer też z wyczuciem nie wchodzi na pole czarnego humoru, pozostając co najwyżej przy grotesce. Aktorstwo w zasadzie trudno oceniać, bo też jest raczej neutralne emocjonalnie. Mocny, przemyślany, z dyscypliną zrealizowany film. 9,5/10
Anatomy of a Fall - dramat sądowy, ale francuski i ze Złotą Palmą, wiec pytanie brzmi: czy gość się zabił, bo nie spełniał się jako pisarz i kłócił się z żoną czy zabiła go ta żona, spełniona pisarka, która miała dosyć, że ją wini o to, że nie spełnia się jako pisarz. ;) Scenariusz całkiem zgrabnie, z tłistami, ale całkiem subtelnie (nie) odpowiada na to pytanie, mimo, że sąd wyrok wyda. Trzyma to w napięciu, jest nieźle zagrane i jak mało który film tego typu rzeczywiście pozwala na rozkminę jak było i dlaczego na postawie zastosowanych filmowych środków. 8/10
Saltburn - jako jedyny chyba tutaj chwaliłem Promising Young Woman i tu może być podobnie, ale ogólnie jestem rozdarty. Ogląda się to świetnie. Audiowizualnie jest to przemyślana, spójna, atrakcyjna robota. Taki crowd pleaser, czasami może trochę za bardzo podlizujący się widzowi. Ale jest żwawo, bywa zabawnie, zdjęcia, muzyka, montaż i aktorstwo jak należy. Trochę chyba jak przy poprzednim filmie, gorzej jest jeśli chodzi o to co autorka chciała powiedzieć. Jest to niby próba jakiegoś komentarza o klasach społecznych. Ale nic odkrywczego. W połowie wydawało mi się, że banalna treść zepsuje mi zabawę, ale ostatecznie jeśli podejdzie się do tego nie na poważnie to zabawa jest niezła. Nawet jeśli czasami szokowanie i bycie zbyt "kinky" wydaje się na granicy pomiędzy: fajnie / odważnie a szokowanie dla szokowania. 7/10
Zone of Interest - rzeczywiście chyba jeszcze nikt w ten sposób nie pokazał tematu. Można by poprzedzić seans tą wypowiedzią Gilliama o Liście Schindlera. Robotę robi tutaj pomysł i konsekwencja w jego realizacji. Może właśnie dlatego jedyny mały zarzut jaki mam jest taki, że w jednym ujęciu Glazer trochę przekracza granicę, którą sam sobie wyznaczył, a którą z jednej strony czasami może i by się chciało, żeby przekroczył na dobre, ale z drugiej oczywiście "zepsułoby" to pomysł na film. "Nieatrakcyjność" zdjęć Żala jest w pełni uzasadniona i buduje ten świat, wraz z dźwiękiem, poprzez subtelne "dodatki" na drugim planie, gdzieś w rogu kadru itd. Nie ma tu pięknych ujęć, tak jak nie ma nic pięknego w filmie, ale na poziomie koncepcji jest to też robota zasługująca na uznanie. Glazer też z wyczuciem nie wchodzi na pole czarnego humoru, pozostając co najwyżej przy grotesce. Aktorstwo w zasadzie trudno oceniać, bo też jest raczej neutralne emocjonalnie. Mocny, przemyślany, z dyscypliną zrealizowany film. 9,5/10
17-11-2023, 15:14 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-11-2023, 15:50 przez PropJoe.)





