Jestem świeżo po seansie "Godzilla Minus One" i wow, takiej Godzilli to nigdy jeszcze nie widziałem. Tzn. coś tam widziałem ze starszych japońskich filmów plus filmy Emmericha i Edwardsa, ale jednak ten potwór kojarzył mi się do tej pory z campowościa. Tymczasem tutaj Japończyci dostarczyli całkiem dobre widowisko bez popadania w zbędnę śmieszkowanie czy zbytnie efekciarstwo. Historia jest bardzo dobra i w sumie klasyczna - złamany facet, musi pogodzić się z przeszłością i odkupić swoje winy a także pokonać swoje lęki i ograniczenia. Rzadko teraz w filmach z Holly można takie coś zobaczyć bez puszczania oka do widza. Widać też pochwałem przyjaźni i więzi międzyludzkich, które tworzą prawdziwą rodzinę. Rozpierducha jest konkretna i widać, że z Godzilli to kawał skurwiela, ogromna bestia będąca emanacją sił natury teraz wzbogacona o pierwiastej atomowy. Amerykańskie wersje siedzą i jęczą w kącie gdy Godzilla Japońców walnie im atomowym oddechem.
Ogólnie seans był bardzo udany i widać było, że ludziom się podobał, ale nie w taki bezmyślny marvelowski sposób, a po prostu jako dobry film.
Przy okazji jakies kilka dnia temu oglądałem kolejny odcinek "Monarch: Legacy of Monsters" i sorry gregory ale takiego nudnego zapychacza dawno nie było. Przy okazji córka Randy okazuje się lesbijką ukrywającą swoję oerientację przed nauczycielami ze swojej szkoły, a przy okazji zdardza swoją dziewczynę z jakimś transem (!?). Noż kurde, bo tego potrzeba w serialu o gigantycznych potworach. Oglądam już tylko dla Russelów, bo jednak mają charyzmę i prezencję, ktora ciagnie ten letni serial.
W sumia ten serial to taka aktorska "Godzilla: The Series", tylko gorsza.
Ogólnie seans był bardzo udany i widać było, że ludziom się podobał, ale nie w taki bezmyślny marvelowski sposób, a po prostu jako dobry film.
Przy okazji jakies kilka dnia temu oglądałem kolejny odcinek "Monarch: Legacy of Monsters" i sorry gregory ale takiego nudnego zapychacza dawno nie było. Przy okazji córka Randy okazuje się lesbijką ukrywającą swoję oerientację przed nauczycielami ze swojej szkoły, a przy okazji zdardza swoją dziewczynę z jakimś transem (!?). Noż kurde, bo tego potrzeba w serialu o gigantycznych potworach. Oglądam już tylko dla Russelów, bo jednak mają charyzmę i prezencję, ktora ciagnie ten letni serial.
W sumia ten serial to taka aktorska "Godzilla: The Series", tylko gorsza.
11-12-2023, 23:40 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-12-2023, 23:43 przez Scheckley.)





