Przyznam, że wyjątkowo w tym moim tegorocznym maratonie bożonarodzeniowym jest sporo polskich produkcji:
Poszukiwacze zaginionej gwiazdki - widziało się ze dwa razy na Wieczorynce. Całkiem dobrze pamiętam przebieg fabuły, zwłaszcza motyw z wiatrowymi duchami i lodowego Jezusa jako złego. I teraz zdałem sprawę, że tytuł do nawiązanie do Indiany Jonesa :). Jest mniej awanturniczo-przygodowy, a bardziej bajkowy, a Indianą jest siedmiolatka, której jedną z głównych cech jest to, że wiecznie płacze (ej, już wtedy dbali o reprezentację. Też byłem beksą ;)).
Warto obejrzeć, gdyż to czasy jeszcze przed całkowitą komercjalizacją i globalizacją świąt, polski Święty Mikołaj nosi szatę biskupa z pastorałem i nie otacza się jakimiś tfu! germańskimi elfami. Zresztą sporo tu magicznych ludków z polskich legend. I za soundtrack robią melodie polskich kolęd. Animacja dosyć toporna i typowa dla lat 90.
Chyba to pierwsza rola głosowa Krystyny Kozaneckiej (Muminki chyba wyszły rok później). Zabawne, że w tej animacji Kozanecka gra małą dziewczynkę co ratuje święta, by 10 lat później inna mała dziewczynka przez nią dubbingowana trafia na dożywotnią listę niegrzecznych dzieci :) (jakby ktoś się pytał chodzi o Atomówki).
7/10
Stąd do ratuszowej wieży - pamiętam premierę na Wieczorynce i trochę niepokojącą muzykę z początku. Jak wypada ten polski remake The Broken Toys z Silly Symphonies? Znowu bardziej swojskie elementy - Miki to wciąż biskup (mimo, że to 1998 rok, gdy już utrwalił się w Polsce mainstreamowy wizerunek Mikołaja), a piosenka początkowa wprost mówi o narodzinach Chrystusa. I dziadek ma u siebie wielki obraz Matki Bożej. Na koniec jest popowa wersja Hej, kolęda! autorstwa Pospieszalskiego.
Fabuła dość pretekstowa i... przypadkowa. Otóż zabawkowy pajacyk musi dotrzeć do tytułowej wieży, by ogadać sprawy z św. Mikołajem, a w zasadzie rozwiązanie sprawy i innych wątków odbywa się bez jego udziału. Dość ładna animacja, ale to robili twórcy Przypadki Zwierzo-Jeża, który był zgrabnym przejściem z tej toporności lat 90. do przyzwoitej jakości.
Dobra też jest obsada głosowa. Pajacykowi nawet pasuje ten chrapliwy głos Macieja Damięckiego. A także to ten okres, gdy korzystano z daru głosowego Jarka Boberka.
7/10 - zawyżam głównie przez wzgląd sentymentalny.
Poszukiwacze zaginionej gwiazdki - widziało się ze dwa razy na Wieczorynce. Całkiem dobrze pamiętam przebieg fabuły, zwłaszcza motyw z wiatrowymi duchami i lodowego Jezusa jako złego. I teraz zdałem sprawę, że tytuł do nawiązanie do Indiany Jonesa :). Jest mniej awanturniczo-przygodowy, a bardziej bajkowy, a Indianą jest siedmiolatka, której jedną z głównych cech jest to, że wiecznie płacze (ej, już wtedy dbali o reprezentację. Też byłem beksą ;)).
Warto obejrzeć, gdyż to czasy jeszcze przed całkowitą komercjalizacją i globalizacją świąt, polski Święty Mikołaj nosi szatę biskupa z pastorałem i nie otacza się jakimiś tfu! germańskimi elfami. Zresztą sporo tu magicznych ludków z polskich legend. I za soundtrack robią melodie polskich kolęd. Animacja dosyć toporna i typowa dla lat 90.
Chyba to pierwsza rola głosowa Krystyny Kozaneckiej (Muminki chyba wyszły rok później). Zabawne, że w tej animacji Kozanecka gra małą dziewczynkę co ratuje święta, by 10 lat później inna mała dziewczynka przez nią dubbingowana trafia na dożywotnią listę niegrzecznych dzieci :) (jakby ktoś się pytał chodzi o Atomówki).
7/10
Stąd do ratuszowej wieży - pamiętam premierę na Wieczorynce i trochę niepokojącą muzykę z początku. Jak wypada ten polski remake The Broken Toys z Silly Symphonies? Znowu bardziej swojskie elementy - Miki to wciąż biskup (mimo, że to 1998 rok, gdy już utrwalił się w Polsce mainstreamowy wizerunek Mikołaja), a piosenka początkowa wprost mówi o narodzinach Chrystusa. I dziadek ma u siebie wielki obraz Matki Bożej. Na koniec jest popowa wersja Hej, kolęda! autorstwa Pospieszalskiego.
Fabuła dość pretekstowa i... przypadkowa. Otóż zabawkowy pajacyk musi dotrzeć do tytułowej wieży, by ogadać sprawy z św. Mikołajem, a w zasadzie rozwiązanie sprawy i innych wątków odbywa się bez jego udziału. Dość ładna animacja, ale to robili twórcy Przypadki Zwierzo-Jeża, który był zgrabnym przejściem z tej toporności lat 90. do przyzwoitej jakości.
Dobra też jest obsada głosowa. Pajacykowi nawet pasuje ten chrapliwy głos Macieja Damięckiego. A także to ten okres, gdy korzystano z daru głosowego Jarka Boberka.
7/10 - zawyżam głównie przez wzgląd sentymentalny.
15-12-2023, 19:44





