Polakom się w głowach nie mieści, że imię kończące się na "a" może być męskie. Dlatego dla nich to zawsze "ta Godzilla". I dlatego Bagheera w polskim przekładzie "Księgi dżungli" został przemieniony w żeńską postać. Zwoje mózgowe tłumacza dostały zwarcia w starciu z czymś tak niemożliwym, jak męskie imię zakończone na "a". A najdziwniejsze jest to, że przecież nawet w polszczyźnie są imiona takie jak "Kuba" czy "Bonawentura", więc to wcale nie powinno być u nas traktowane jako coś z kosmosu.
Podobnie zresztą tłumacze przez długi czas nie potrafili pokonać bariery kulturowej w przypadku żeńskich imion, które nie kończyły się na "a", więc w swoich przekładach dorzucali to "a" na końcu. I to - co najbardziej niedorzeczne - nawet w przypadku całkowicie wymyślonych imion (jak w przekładzie Tolkiena, gdzie Arwen stała się Arweną, Galadriel - Galadrielą, a Eowyn - Eowiną).
Podobnie zresztą tłumacze przez długi czas nie potrafili pokonać bariery kulturowej w przypadku żeńskich imion, które nie kończyły się na "a", więc w swoich przekładach dorzucali to "a" na końcu. I to - co najbardziej niedorzeczne - nawet w przypadku całkowicie wymyślonych imion (jak w przekładzie Tolkiena, gdzie Arwen stała się Arweną, Galadriel - Galadrielą, a Eowyn - Eowiną).
15-12-2023, 19:52





