Earthquake (1974)
Pamiętam ten film z opowieści babci, która była na tym z dziadkiem w gdańskim Kinie Leningrad, gdy była w ciąży z mamą. Na scenach kataklizmu nie mogła wysiedzieć w miejscu przez jakże doniosłą akustykę na sali kinowej (podobne wrażenia mieli na "Bitwie o Midway").
Sam film niestety nierówny. Pierwsza połowa fatalna. Zbyt rozwleczony wstęp, który zamiast trwać max 30 min. trwa 2 razy tyle. Bez jaj - te randomowe scenki z dnia nic nie obchodzących mnie papierowych bohaterów wydają się przeplatać w nieskończoność i nudzą cholernie. Co mnie obchodzi kolejne spotkanie Hestona z kochanką czy jakiś kontrakt którym przełożony-teść go męczy? Od momentu, gdy dochodzi do tego co obiecał tytuł to film faktycznie stara się wynagrodzić tamtą stratę czasu i zyskuje na mej uwadze. Serio. Wolałbym by więcej metrażu skupiało się na mieszkańcach LA walczących o przetrwanie na gigantycznej kupie gruzu, niż na jakiejś telenoweli. Efekty przez większość naprawdę godne uwagi, ale i bywają momenty wstydu (scena z rozbijającą się windą kończąca się animowaną krwią - co to do cholery było???).
5/10 - mógłbym dać więcej, ale za kijowe tempo kara musi być.
Pamiętam ten film z opowieści babci, która była na tym z dziadkiem w gdańskim Kinie Leningrad, gdy była w ciąży z mamą. Na scenach kataklizmu nie mogła wysiedzieć w miejscu przez jakże doniosłą akustykę na sali kinowej (podobne wrażenia mieli na "Bitwie o Midway").
Sam film niestety nierówny. Pierwsza połowa fatalna. Zbyt rozwleczony wstęp, który zamiast trwać max 30 min. trwa 2 razy tyle. Bez jaj - te randomowe scenki z dnia nic nie obchodzących mnie papierowych bohaterów wydają się przeplatać w nieskończoność i nudzą cholernie. Co mnie obchodzi kolejne spotkanie Hestona z kochanką czy jakiś kontrakt którym przełożony-teść go męczy? Od momentu, gdy dochodzi do tego co obiecał tytuł to film faktycznie stara się wynagrodzić tamtą stratę czasu i zyskuje na mej uwadze. Serio. Wolałbym by więcej metrażu skupiało się na mieszkańcach LA walczących o przetrwanie na gigantycznej kupie gruzu, niż na jakiejś telenoweli. Efekty przez większość naprawdę godne uwagi, ale i bywają momenty wstydu (scena z rozbijającą się windą kończąca się animowaną krwią - co to do cholery było???).
5/10 - mógłbym dać więcej, ale za kijowe tempo kara musi być.
16-12-2023, 13:24 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 16-12-2023, 13:31 przez Kryst_007.)





