W sumie pamiętam jak u nas krytykowali "Upadek", bo w filmie o ostatich dniach Hitlera brakuje scen przedstawiających zniszczoną Warszawę itp. Niby głupie... ale nie do końca, bo jednajk jakby nie patrzył każdy film historyczny jest w istocie obrazem politycznym o określonym ładunku propagandowym vide niedawne "Na Zachodzie be zmian" gdzie wiktymizacja Niemców staje się w pewnym momencie nieznośna. Te tropy w "Godzilli Minus One" są też obecne z uwagi na umieszczenie jej w takim a nie innym momencie historycznym, a przynajmnie ja odczytałem je od razu, bez znajomości wskazanego powyżej tekstu z bloga. Czy to źle? Szczerze to osobiście jest mi to obojętne, bo jednak film jest o Godzilli a nie o japońskich zbrodniach wojennych niemniej warto wiedzieć co faktycznie miało miejsce podczas IIWŚ.
17-12-2023, 22:19 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-12-2023, 22:48 przez Scheckley.)





