Może to nie o to chodzi, ale część osób naprawdę sądziła, że jest tylko osiem odcinków. Zdaje się, że takie info poszło od jednego z youtuberów, który obejrzał część odcinków wcześnie i część osób to podchwyciła (w sumie koleś był dość znany przed yt bo był w jakimś programie i pojawia się książkach i filmach dokumentalnych o Star Wars). Prowadzi jakąś krucjatę przeciw Hollywood i rozumiem to i rozumiem też, jeśli ktoś nie przepada za Monsterverse i woli obecną serię od Toho jednak w tym wypadku podział jest trochę sztuczny.
Noworoczny offtop.
Legendary produkuje te filmy, ale nie na zasadzie zwykłej licencji. Toho współtworzy te filmy i każdy szczegół dotyczący ich własności musi być z nimi uzgadniany i zatwierdzony. Złe wspomnienia ze współpracą z TriStarem w latach 90. Pomysł na te filmy wyszedł od japończyków i jedynym powodem dla którego powstał Shin Godzilla i Minus One i tak naprawdę jedynym powodem dla którego ta seria w ogóle jeszcze istnieje (bo miała się zakończyć na zawsze po 2004 roku) jest to, że pewien awangardowy reżyser, który nakręcił jeden film z Godzillą w latach 70 (Godzilla vs. Hedorah) szukał finansowania do swojej krótkometrażówki 3D w IMAX. Fani, którzy pamiętają chudą dekadę z lat 2004-14 kojarzą tę telenowelę. Pojawiło się Legendary i pomysł urósł do rangi nowej wysokobudżetowej serii. Spełniło to dawne marzenie Toho o zrobieniu z Godzilli prawdziwie międzynarodowej marki.
Tak więc nawet jak ktoś nie znosi tych filmów a lubi Shin albo Minus One może przynajmniej ciepło pomyśleć o pewnym dziadku, który trzy lata przed śmiercią powrócił do serii do której miał już nigdy nie powrócić i zrobił jej comeback stulecia.
Noworoczny offtop.
Legendary produkuje te filmy, ale nie na zasadzie zwykłej licencji. Toho współtworzy te filmy i każdy szczegół dotyczący ich własności musi być z nimi uzgadniany i zatwierdzony. Złe wspomnienia ze współpracą z TriStarem w latach 90. Pomysł na te filmy wyszedł od japończyków i jedynym powodem dla którego powstał Shin Godzilla i Minus One i tak naprawdę jedynym powodem dla którego ta seria w ogóle jeszcze istnieje (bo miała się zakończyć na zawsze po 2004 roku) jest to, że pewien awangardowy reżyser, który nakręcił jeden film z Godzillą w latach 70 (Godzilla vs. Hedorah) szukał finansowania do swojej krótkometrażówki 3D w IMAX. Fani, którzy pamiętają chudą dekadę z lat 2004-14 kojarzą tę telenowelę. Pojawiło się Legendary i pomysł urósł do rangi nowej wysokobudżetowej serii. Spełniło to dawne marzenie Toho o zrobieniu z Godzilli prawdziwie międzynarodowej marki.
Tak więc nawet jak ktoś nie znosi tych filmów a lubi Shin albo Minus One może przynajmniej ciepło pomyśleć o pewnym dziadku, który trzy lata przed śmiercią powrócił do serii do której miał już nigdy nie powrócić i zrobił jej comeback stulecia.
01-01-2024, 18:43





