Świetny film. Przykład jak na tacy, że Hollywood mogłoby się uczyć robić blockbustery od Kwitnącej Wiśni. Produkt na 70-lecie istnienia potwora, który nie ma na celu bombardować nostalgią i skupia się na ciekawej historii. Szacunek zarówno dla dziedzictwa, jak i dla fanów ze strony twórców odczuwalny na każdym kroku.
To co mnie najbardziej zaskoczyło w "Minus One" to dramaturgiczna strona filmu. Sceny akcji są świetne i kiedy ma być napięcie, to siedzę na krawędzi fotela i przeżywam. Dawno się tak na żadnej scenie nie emocjonowałem, jak na finałowej bitwie, ale tak naprawdę to co czyni film wyjątkowym to cały ten motyw powojennej traumy i chęci pomszczenia bliskiej osoby. Nie brakuje czasu na rozwój bohaterów. Nie są pozbawieni krwi i kości oraz nie budzą obojętnych uczuć. Coś czego nie mają zapewne wszystkie hamburgerowe Godzille, a już szczególnie ta z Broderickiem i dużą kupą ryb. Wierzy się w nienawiść protagonisty do tytułowego jaszczura oraz towarzyszący ból z powodu tego, co mu odebrał i jest za kogo trzymać kciuki. Zaskakująco dobrą chemię ma z kobietą, z którą dzieli jeden dach (bo jednak ciężko jednoznacznie określić ją mianem wybranki jego serca), co w monster movies potrafi być niebywałe, bo przeważnie ludzie mają służyć za marny zapychacz dla tego typu atrakcji.
CGI może i cameronowskiego poziomu nie prezentuje (takie ujęcie armat dla przykładu mocno odstaje), ale jak się weźmie pod uwagę, że budżet nie był monstrualnych (hehe...) rozmiarów, to należy zdjąć przed kimś czapki z głów. Zaskakująco świetnie i rozsądnie spożytkowany hajs. Nie wiem czy kwestia tego, że w Japonii pieniądz się bardziej szanuje czy coś, ale naprawdę jestem pod wrażeniem. Tym bardziej mam bekę, bo w Holly 200 baniek wyrzucają na produkt, który i tak koniec końców się sprezentuje jak gówno.
Na koniec jednak jedna rzecz, która zmusza mnie do Minus One od oceny. Otóż... ostatnia scena wymuszona jak nie wiem i cierpi przez nią ciężko wypracowany dramat. Jakby w myśl starej amerykańskiej zasady,
8/10 - gdyby nie te ostatnie 2 minuty to była by gwiazdka wyżej. Nie zmienia to faktu, że to ścisła TOP-ka najlepszych blockbusterów ostatnich lat.
To co mnie najbardziej zaskoczyło w "Minus One" to dramaturgiczna strona filmu. Sceny akcji są świetne i kiedy ma być napięcie, to siedzę na krawędzi fotela i przeżywam. Dawno się tak na żadnej scenie nie emocjonowałem, jak na finałowej bitwie, ale tak naprawdę to co czyni film wyjątkowym to cały ten motyw powojennej traumy i chęci pomszczenia bliskiej osoby. Nie brakuje czasu na rozwój bohaterów. Nie są pozbawieni krwi i kości oraz nie budzą obojętnych uczuć. Coś czego nie mają zapewne wszystkie hamburgerowe Godzille, a już szczególnie ta z Broderickiem i dużą kupą ryb. Wierzy się w nienawiść protagonisty do tytułowego jaszczura oraz towarzyszący ból z powodu tego, co mu odebrał i jest za kogo trzymać kciuki. Zaskakująco dobrą chemię ma z kobietą, z którą dzieli jeden dach (bo jednak ciężko jednoznacznie określić ją mianem wybranki jego serca), co w monster movies potrafi być niebywałe, bo przeważnie ludzie mają służyć za marny zapychacz dla tego typu atrakcji.
CGI może i cameronowskiego poziomu nie prezentuje (takie ujęcie armat dla przykładu mocno odstaje), ale jak się weźmie pod uwagę, że budżet nie był monstrualnych (hehe...) rozmiarów, to należy zdjąć przed kimś czapki z głów. Zaskakująco świetnie i rozsądnie spożytkowany hajs. Nie wiem czy kwestia tego, że w Japonii pieniądz się bardziej szanuje czy coś, ale naprawdę jestem pod wrażeniem. Tym bardziej mam bekę, bo w Holly 200 baniek wyrzucają na produkt, który i tak koniec końców się sprezentuje jak gówno.
Na koniec jednak jedna rzecz, która zmusza mnie do Minus One od oceny. Otóż... ostatnia scena wymuszona jak nie wiem i cierpi przez nią ciężko wypracowany dramat. Jakby w myśl starej amerykańskiej zasady,
8/10 - gdyby nie te ostatnie 2 minuty to była by gwiazdka wyżej. Nie zmienia to faktu, że to ścisła TOP-ka najlepszych blockbusterów ostatnich lat.
07-01-2024, 20:30 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-01-2024, 20:36 przez Kryst_007.)
Spoiler




