Będzie lepiej - znowu coś przedwojennego. I tym samym pierwszy film z Szczepkiem i Tońkiem - tutejszymi Flipem i Flapem.
Ciekawe jak ówczesna widownia uznała ten film za wulgarny i łamiący tabu. Główna bohaterka, będąca panną, przynosi sieroce niemowlę do domu (jako rzekomo swoje urodzone) i potem olabogują, że bękart i co ludzie powiedzą. I na końcu Szczepko i Tońko proponują, żeby bajbus był wychowywany przez parę jednopłciową ;). Znowu, bardziej sympatyczna ramotka do puszczenia na TVP Historia/Kultura.
Te wszelakie polskie filmy przedwojenne jak zauważyłem, to były w sumie robione na jedno kopyto i dopiero się coś ruszyło po wojnie. I dzisiaj to można traktować jako historyczną ciekawostkę i zapis tych czasów. Jak kontrast nowoczesnej Warszawy ze staroświeckim Lwowem. I w sumie sklep zabawkarski bardzo zacny, za PRL-u pewnie takich nie było.
A dziś ledwo można zrozumieć lwowską gwarę - nasi batiarzy brzmią jak Ukraińcy, którzy dopiero co uczą się polskiego :). Twórcy też mieli świadomość, bo są tu ciut drugoplanowi i głównym bohaterem jest właścicielka sklepu z zabawkami, a akcja się przenosi do Warszawy, gdzie mówią bardziej zrozumiałym akcentem (i pokojówka określa batiarów jako mówiących po chińsku).
Restauracja kopii świetna i wysokiej jakości. W cywilizowanym kraju byłby Blu-Ray, a tak to tylko w telewizji bądź na płatnych serwisach :P.
6/10
Ciekawe jak ówczesna widownia uznała ten film za wulgarny i łamiący tabu. Główna bohaterka, będąca panną, przynosi sieroce niemowlę do domu (jako rzekomo swoje urodzone) i potem olabogują, że bękart i co ludzie powiedzą. I na końcu Szczepko i Tońko proponują, żeby bajbus był wychowywany przez parę jednopłciową ;). Znowu, bardziej sympatyczna ramotka do puszczenia na TVP Historia/Kultura.
Te wszelakie polskie filmy przedwojenne jak zauważyłem, to były w sumie robione na jedno kopyto i dopiero się coś ruszyło po wojnie. I dzisiaj to można traktować jako historyczną ciekawostkę i zapis tych czasów. Jak kontrast nowoczesnej Warszawy ze staroświeckim Lwowem. I w sumie sklep zabawkarski bardzo zacny, za PRL-u pewnie takich nie było.
A dziś ledwo można zrozumieć lwowską gwarę - nasi batiarzy brzmią jak Ukraińcy, którzy dopiero co uczą się polskiego :). Twórcy też mieli świadomość, bo są tu ciut drugoplanowi i głównym bohaterem jest właścicielka sklepu z zabawkami, a akcja się przenosi do Warszawy, gdzie mówią bardziej zrozumiałym akcentem (i pokojówka określa batiarów jako mówiących po chińsku).
Restauracja kopii świetna i wysokiej jakości. W cywilizowanym kraju byłby Blu-Ray, a tak to tylko w telewizji bądź na płatnych serwisach :P.
6/10
04-02-2024, 20:57






