Goldfinger z Jamesa Bonda został nazwany po jakimś architekcie, z którym Ian Fleming miał na pieńku, więc można :).
Odnośnie kotki, to w książce należała do Cruelli. I tam było drastyczniej, bo kotka miała kocięta, które Cruella zwyczajnie utopiła - zresztą jestem pewien, że disnejowska wersja również byłaby do tego zdolna. A dodatkowo książkowa Cruella jeszcze miała męża-pantoflarza, który przyjął jej nazwisko.
Taka moja prywata - jak moja siostra pokazała swemu synowi książkę z 101 dalmatyńczykami to ten krzyknął "O! Marshall!" (chodziło o Marshalla z Psiego patrolu). Podejrzewam, że nie jest to jedyne dziecko obecnie tak reagujące na rasę dalmatyńczyk :).
Odnośnie kotki, to w książce należała do Cruelli. I tam było drastyczniej, bo kotka miała kocięta, które Cruella zwyczajnie utopiła - zresztą jestem pewien, że disnejowska wersja również byłaby do tego zdolna. A dodatkowo książkowa Cruella jeszcze miała męża-pantoflarza, który przyjął jej nazwisko.
Taka moja prywata - jak moja siostra pokazała swemu synowi książkę z 101 dalmatyńczykami to ten krzyknął "O! Marshall!" (chodziło o Marshalla z Psiego patrolu). Podejrzewam, że nie jest to jedyne dziecko obecnie tak reagujące na rasę dalmatyńczyk :).
05-02-2024, 14:11





