(05-01-2024, 13:02)simek napisał(a): Absolutni debiutanci - wow Netflix, w tym roku to mi zaimponowałeś polskimi serialami - kolejny po 1670 produkt, którego nie mogę określić inaczej niż świetnym. Na papierze jest to kolejny film coming of age jakich widzieliśmy już dziesiątkiDzięki za ten wpis, bo w życiu bym pewnie nie trafił na ten serial. Hype na Debiutantów jest żaden/dużo dużo mniejszy a jest to moim zdaniem sporo lepszy serial niż 1670 (który też jest niezły). Niby to "kolejne coming of age", ale czy mieliśmy bardziej udaną produkcję filmową lub serialową w tym gatunku w ostatnich kilku, kilkunastu latach? Mieliśmy za to wiele przykładów żałosnego silenia się na młodzieżowość. Przecież młodzież w takim Belfrze w porównaniu do Debiutantów to był raczej jakiś skecz. Nie wiem czy taka jest dzisiejsza młodzież, ale napisane i zagrane jest to tak, że ja wierzę, że jest lub może być.
Nawet jeśli na papierze kilka rzeczy mogłoby uwierać i na początku zapalało mi czerwoną lampkę: bananowa warszawska młodzież, na Ty z rodzicami, konsultująca z nimi na wspólnych wakacjach wiadome storyboardy filmu na egzamin do filmówki, odwzajemnienie (?) w wątku homoseksualnym itd. ale jakimś cudem to wszystko dobrze lub bardzo dobrze działa. Postaci są nieźle napisane, różnorodne i bardzo dobrze zagrane. Lekki problem mam tylko z rodzicami Leny. Większy chyba z ojcem - patrzę, że ten Witkowski ma 35 lat. Przegapiłem, że on nie jest ojcem Leny? W otwierającej serial sekwencji myślałem, że to jej brat. Tak czy inaczej, zagrany jest chyba najsłabiej i wydaje się trochę niedopracowaną postacią. Warnke mnie irytuje sama w sobie, no ale w sumie pasuje do postaci.
Podoba mi się też odhaczanie typowych dla gatunku motywów i ich przenikanie w sposób naturalny, świeży z balansem pomiędzy uniwersalnością a polskością (chociaż ta przejawia się chyba głównie w miejscu akcji). Motyw kontrastu i napięć pomiędzy bogatymi kujonami z filmówki a sportowcami i przeciąganie (przyciąganie) Igora pomiędzy nimi - może można było z tego trochę więcej wycisnąć, ale na bank można też było przedobrzyć.
Zdjęcia, plenery - zajebiste. Tak jak simek pisze, bez popisówy, ale z pomysłem. Reżyseria to może i najmocniejszy punkt. Warsztatowo po prostu trzy klasy wyżej niż taki Belfer, ale to tylko podstawa, bo tempo jest niemal idealne, przeplatanie wątków czytelne, sceny nakręcone z pomysłem i wyczuciem. Przepraszam, muszę to napisać: pod tym względem to jest poziom światowy. Muzyka też super - piosenki fajne, nieoczywiste, w sporej ilości, ale nie nadużywane i bez populizmu - szacun, że nie wcisnęli jakichś oczywistych hiciorów klasyków ani tym bardziej aktualnie modnych młodzieżowych gwiazdek. Za Maleńczukiem nie przepadam i w pierwszej reakcji pomyślałem, że to on może być ta jedną skuchą, ale w sumie wyszło nie tak źle i w miarę naturalnie, nawet jak brzdąkał te swoje piosenki na tarasie. Muzyka też dobra, pasuje, zauważalna, ale nie nachalna.
Cytat:Żeby domknąć temat inkluzowości, to mam mieszane uczucia wobec autyzmu Leny: ona sama opowiada o tym jak o wielkim brzemieniu, jednak wpływ na jej życie ma to niewielki, a na fabułę to już w ogóle śladowy, bo po prostu w kilku stresujących momentach ona się denerwuje trochę bardziej niż zwykli ludzie. Z drugiej strony czasami narzekam na to, że w filmach postaci bardzo rzadko mają jakieś niedoskonałości/choroby ot tak po prostu, tylko zawsze to musi służyć fabule, to może dobrze, że tutaj ten autyzm po prostu jest i nic z niego nie wynika?Co ty się tego autyzmu tak czepiasz ostatnio? :P Nie ma on może wielkiego wpływu na fabułę, ale w kilku miejscach na sceny już ma. Albo triggeruje wybuchy Leny. Albo pozwala naturalnie zbliżyć bohaterów, gdy Lena wymaga tego przygniecenia. A na koniec przecież też jest sugestia, że jej artystyczna wrażliwość i sposób tworzenia wprost wynika ze spektrum ;) Plus determinacja i mocne skupienie na jednej rzeczy, co skutkuję społeczną nieporadnością w obszarach, które są poza. Wydaje mi się, że może to być motyw autobiograficzny autorek. Swoją drogą, może nadinterpretuje, ale Natalia Fiedorczuk, która pojawia się w scenie egzaminu do szkoły, wydaje się w towarzystwie nie ma miejscu, bo z filmem ma chyba niewiele wspólnego, ale z tego co kojarzę, udziela się publicznie w temacie i sama chyba "jest w spektrum", więc może jej udział też jest takim małym symbolem. No, ale pisać i robić filmy zawsze trzeba trochę o sobie.
8/10 i dla mnie chyba najlepszy polski serial ostatnich lat.... chociaż właśnie wpadł mi do głowy Ślepnąc od świateł, który miał na pewno ewidentnie dużo więcej wad, ale miał też sporo dobrego, głównie w warstwie realizacyjnej. Trudno porównywać tak odległe gatunkowo rzeczy, ale chyba jednak Żulczyk i ska przegrywają całościowo. Wiadomo, na forum to poleciłbym Krisowi, może Krystowi... ale polecam wszystkim.
A popros tytułu to przypomniało mi się, jak fajne są wejścia w chyba każdy jeden odcinek, właśnie do momentu pojawienia się tytułu i sam sposób jego pokazania - nic odkrywczego, ale to dobry przykład takiego dobrego realizacyjnego wyczucia też w detalach.
14-02-2024, 11:33 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 14-02-2024, 11:43 przez PropJoe.)





