Lew, król dżungli - ponieważ nie mam co robić ze swoim życiem, to oglądam pierwszy knockoff Króla Lwa. O dziwo nie kopiuje fabuły filmu Disneya, ani nawet którejś sztuk Szekspira (bo te również są w domenie publicznej). Jak już to widzę analogie do Kimby, białego lwa. Bo są kłusownicy sprzedający afrykańskie zwierzęta do cyrku, w tym matkę jednego z głównych bohaterów, czyli lwiątka.
Dam plusa, że film jest nieco bardziej zgodny naukowo od Disneya, gdyż tytułowy król dżungli zachowuje jak prawdziwy lew, czyli upajający się władzą dyktator, którego się wszyscy boją, a nie dobrotliwy król pieprzący coś o trawie i kręgu życia :). A gdy sierściuch napotyka na swej drodze wspomniane lwiątko, które prosi go o pomoc - pierwsze co robi, to każe mu zjeżdżać mówiąc, że życie to szmata (oczywiście łaskawie pozwala się zostać męskim autorytetem dla młodego).
Nie będę pastwił się nad animacją, bo tego typu wytwórnie to zbyt łatwy chłopiec do bicia i one same nie ukrywają jaki content kreują. Powiem tyle, że wiele ujęć trwa i trwa i mogłyby się skończyć o połowę, ale chcieli dobić do chociaż 45 minut - a propo jest na końcu piosenka, która składa z poprzednich ujęć, ale nie stanowi napisów końcowych. Tylko osobny element, co pokazuje jak oni to rozciągali.
Generalnie film słaby i próbujący kapitalizować na sukcesie Króla Lwa, ale widziałem gorsze animacje. Sytuację ratuje nieco scenariusz, który nie obraża inteligencji dziecka i przy odpowiednim skróceniu służyłby jako sympatyczny odcinek do wieczorynki.
4/10
Dam plusa, że film jest nieco bardziej zgodny naukowo od Disneya, gdyż tytułowy król dżungli zachowuje jak prawdziwy lew, czyli upajający się władzą dyktator, którego się wszyscy boją, a nie dobrotliwy król pieprzący coś o trawie i kręgu życia :). A gdy sierściuch napotyka na swej drodze wspomniane lwiątko, które prosi go o pomoc - pierwsze co robi, to każe mu zjeżdżać mówiąc, że życie to szmata (oczywiście łaskawie pozwala się zostać męskim autorytetem dla młodego).
Nie będę pastwił się nad animacją, bo tego typu wytwórnie to zbyt łatwy chłopiec do bicia i one same nie ukrywają jaki content kreują. Powiem tyle, że wiele ujęć trwa i trwa i mogłyby się skończyć o połowę, ale chcieli dobić do chociaż 45 minut - a propo jest na końcu piosenka, która składa z poprzednich ujęć, ale nie stanowi napisów końcowych. Tylko osobny element, co pokazuje jak oni to rozciągali.
Generalnie film słaby i próbujący kapitalizować na sukcesie Króla Lwa, ale widziałem gorsze animacje. Sytuację ratuje nieco scenariusz, który nie obraża inteligencji dziecka i przy odpowiednim skróceniu służyłby jako sympatyczny odcinek do wieczorynki.
4/10
18-02-2024, 21:45





