Filibus - czyli Mefi miał rację, że od już początku kina byli LGBT-y* oraz silne kobiety ;). I to w katolickich Włoszech. Film zaś ma prawie 110 lat. Filibus to żeńska odpowiedniczka Fantomasa, bo to nieuchwytna przestępczyni bawiąca się w przebieranki. A jedno z nich to ubranie dystyngowanego mężczyzny (jednak w przeciwieństwie do innych cross-dressingów Filibus przytomnie wpadła, by założyć sztuczne wąsy i w ten sposób łatwiej się można nabrać). I jak Fantomas ma na wyposażeniu supernowoczesny pojazd - tutaj nowoczesny aerostat (sceny z nim skojarzyły mi się z trikami Meliesa i de Chomóna).
* Tak naprawdę to nie. Obecni uczeni zaliczyli film jako wczesną reprezentację LGBT, choć ta tak naprawdę ogranicza się do cross-dressingu (wyłącznie dla celów przestępczych, a nie że jakieś gender fluidy), a Filibus uwodzi siostrę detektywa jako część planu i to jako facet (a ta myśli, że rzekomy hrabia to również facet, więc o lesbijskich ciągotach mowy być nie może). I twórcom bardziej o zrobienie niezobowiązującego serialu kinowego pokroju pulpowych magazynów. Intryga choć prosta, nawet jakoś pomysłowa. Tytułowa bohaterka wpada na pomysł, żeby zrobić sieczkę z mózgu detektywowi prowadzącemu sprawę elaboracyjnie wmawiając, że to on jest Filibusem. Szczęście też, że detektyw też w ciemię niebity i widząc swoje odciski na skradzionych rzeczach i rękawicy porwanej siostry od razu idzie po konsultację do jakiegoś eksperta.
Ramota jak diabli i raczej ciekawostka historyczna, by zobaczyć jak kiedyś kręcili filmy.
5/10
* Tak naprawdę to nie. Obecni uczeni zaliczyli film jako wczesną reprezentację LGBT, choć ta tak naprawdę ogranicza się do cross-dressingu (wyłącznie dla celów przestępczych, a nie że jakieś gender fluidy), a Filibus uwodzi siostrę detektywa jako część planu i to jako facet (a ta myśli, że rzekomy hrabia to również facet, więc o lesbijskich ciągotach mowy być nie może). I twórcom bardziej o zrobienie niezobowiązującego serialu kinowego pokroju pulpowych magazynów. Intryga choć prosta, nawet jakoś pomysłowa. Tytułowa bohaterka wpada na pomysł, żeby zrobić sieczkę z mózgu detektywowi prowadzącemu sprawę elaboracyjnie wmawiając, że to on jest Filibusem. Szczęście też, że detektyw też w ciemię niebity i widząc swoje odciski na skradzionych rzeczach i rękawicy porwanej siostry od razu idzie po konsultację do jakiegoś eksperta.
Ramota jak diabli i raczej ciekawostka historyczna, by zobaczyć jak kiedyś kręcili filmy.
5/10
21-02-2024, 01:51





