American fiction - 2023 - dostępny na Amazonie.
Rzuciło mi się w oczy w dziale oskarowym jak simek napisał, że jest na Amazonie. Myślę, zerknijmy, skoro jest 5 nominacji do Oskara.
Temat fajny choć bardzo mało odkrywczy. W skrócie - czarny pisarz i wykładowca literatury na uniwerku jest wkurzony "martyrologią Dindu". Pisze książki, których raczej nikt nie kupuje, a w międzyczasie jakaś Murzynka zostaje gwiazdą bo pisze bestseller jak to czarni cierpią. Więc pisze tak trochę w ramach żartu, trochę wkurwiony podobną książkę o prześladowanych umęczonych Murzynach o tytule "Fuck". Zero zdziwienia jak książka staje się hitem, Hollywood kupuje prawa do ekranizacji i to co miało być kpiarskim żartem robi go bogatym człowiekiem. Plus razem ze swoim agentem zaczyna udawać jakiegoś byłego kryminalistę a książka to "samo życie brachu", więc białe elity mają orgazm.
Dla mnie zmarnowana szansa, bo film jest taki letni. Trochę komedii, trochę dramatu (siostra umiera na zawał, wspomnienia o traumatycznym ojcu, matka ma początki Alzheimera). Oczywista satyra na białych liberałów, której oczywiście biali nie mogą nakręcić, ale czarni (reżyser i scenarzysta plus prawie całą obsada to Murzyni) rzecz jasna mogą. Już na samym początku mamy naszego profesora, który na wykładzie używa słowo "czarnuch" i oczywiście najbardziej jest zbulwersowana studentka żywcem wyjęta z memów o julkach, która wychodzi z wykładu.
Brakuje tu jakiegoś pierdolnięcia, dociśnięcia pedału. Jest na przykład rozmowa z tą czarną pisarką, bo oboje są w kapitule nagrody literackiej i do konkursu rzecz jasna trafia jego książka, która wygrywa. Jego książka się jej nie podoba, na co on odpowiada, że przecież jest bardzo podobna do tej co ona napisała i w sumie na tym się kończy. Aż się prosi o jakieś soczysty dialog, kłótnię, emocje, a ona tylko mu odpowiada jakieś bla bla bla i tak się kończy. I taki w sumie jest cały film. Żeby broń Boże nie przekroczyć jakiejś granicy. Zabawne, że książka wygrywa bo troje białych jest za a dwójka Murzynów przeciw.
Szkoda, choć oglądało się dobrze, bo nakręcone to jest i zagrane na bardzo dobrym rzemieślniczym poziomie.
Takie tam naciągane 6/10 powiedzmy.
Rzuciło mi się w oczy w dziale oskarowym jak simek napisał, że jest na Amazonie. Myślę, zerknijmy, skoro jest 5 nominacji do Oskara.
Temat fajny choć bardzo mało odkrywczy. W skrócie - czarny pisarz i wykładowca literatury na uniwerku jest wkurzony "martyrologią Dindu". Pisze książki, których raczej nikt nie kupuje, a w międzyczasie jakaś Murzynka zostaje gwiazdą bo pisze bestseller jak to czarni cierpią. Więc pisze tak trochę w ramach żartu, trochę wkurwiony podobną książkę o prześladowanych umęczonych Murzynach o tytule "Fuck". Zero zdziwienia jak książka staje się hitem, Hollywood kupuje prawa do ekranizacji i to co miało być kpiarskim żartem robi go bogatym człowiekiem. Plus razem ze swoim agentem zaczyna udawać jakiegoś byłego kryminalistę a książka to "samo życie brachu", więc białe elity mają orgazm.
Dla mnie zmarnowana szansa, bo film jest taki letni. Trochę komedii, trochę dramatu (siostra umiera na zawał, wspomnienia o traumatycznym ojcu, matka ma początki Alzheimera). Oczywista satyra na białych liberałów, której oczywiście biali nie mogą nakręcić, ale czarni (reżyser i scenarzysta plus prawie całą obsada to Murzyni) rzecz jasna mogą. Już na samym początku mamy naszego profesora, który na wykładzie używa słowo "czarnuch" i oczywiście najbardziej jest zbulwersowana studentka żywcem wyjęta z memów o julkach, która wychodzi z wykładu.
Brakuje tu jakiegoś pierdolnięcia, dociśnięcia pedału. Jest na przykład rozmowa z tą czarną pisarką, bo oboje są w kapitule nagrody literackiej i do konkursu rzecz jasna trafia jego książka, która wygrywa. Jego książka się jej nie podoba, na co on odpowiada, że przecież jest bardzo podobna do tej co ona napisała i w sumie na tym się kończy. Aż się prosi o jakieś soczysty dialog, kłótnię, emocje, a ona tylko mu odpowiada jakieś bla bla bla i tak się kończy. I taki w sumie jest cały film. Żeby broń Boże nie przekroczyć jakiejś granicy. Zabawne, że książka wygrywa bo troje białych jest za a dwójka Murzynów przeciw.
Szkoda, choć oglądało się dobrze, bo nakręcone to jest i zagrane na bardzo dobrym rzemieślniczym poziomie.
Takie tam naciągane 6/10 powiedzmy.
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...
01-03-2024, 09:36 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 01-03-2024, 10:07 przez Dr Strangelove.)





