American Fiction (2023)
Jest to film, który pewnie kiedyś bym obejrzał, bo jakieś tam nominacje zebrał, ale nie śpieszyło mi się do seansu, dopóki się nie dowiedziałem, że gra jedną z ważniejszych ról jeden z moich ulubionych aktorów, którego odkryłem wiele lat temu w serialu American Crime Story o sprawie O.J.Simpsona, czyli Sterling K Brown (a potem zyskał popularność dzięki serialowi This Is Us). Dla mnie to talent na miarę Denzela Washingtona, który potwierdza w każdej roli jak dobrym jest aktorem, ale wydaje mi się że wciąż Hollywood nie potrafi Browna odpowiednio wykorzystać, że jego popularność jest zbyt mała w porównaniu z talentem aktorskim. W roli brata Theloniousa potwierdził kolejny raz, że jest świetnym aktorem, ale wszyscy są dobrzy, też Jeffrey Wright w roli głównej, który nie przymula jak w Westworld, jest bardziej żywiołowy:)
Jest to historia o rodzinie, ale też satyra na stosunki między rasami, postrzeganie czarnoskórych przez białych i przez innych czarnoskórych, w końcówce satyra na Hollywood. Film idealnie łączy komedie z dramatem, trochę ogląda się jak zmiksowanie ze sobą twórczości Payne'a i Woody Allena (szczególnie dialogi i humor). Ale nie dziwi mnie że tak dobrze film jest napisany i ma fajne dialogi, bo scenarzystą i reżyserem jest facet, który pisał skrypty m.in. do Sukcesji i Good Place. Ocena: 7/10.
Jest to film, który pewnie kiedyś bym obejrzał, bo jakieś tam nominacje zebrał, ale nie śpieszyło mi się do seansu, dopóki się nie dowiedziałem, że gra jedną z ważniejszych ról jeden z moich ulubionych aktorów, którego odkryłem wiele lat temu w serialu American Crime Story o sprawie O.J.Simpsona, czyli Sterling K Brown (a potem zyskał popularność dzięki serialowi This Is Us). Dla mnie to talent na miarę Denzela Washingtona, który potwierdza w każdej roli jak dobrym jest aktorem, ale wydaje mi się że wciąż Hollywood nie potrafi Browna odpowiednio wykorzystać, że jego popularność jest zbyt mała w porównaniu z talentem aktorskim. W roli brata Theloniousa potwierdził kolejny raz, że jest świetnym aktorem, ale wszyscy są dobrzy, też Jeffrey Wright w roli głównej, który nie przymula jak w Westworld, jest bardziej żywiołowy:)
Jest to historia o rodzinie, ale też satyra na stosunki między rasami, postrzeganie czarnoskórych przez białych i przez innych czarnoskórych, w końcówce satyra na Hollywood. Film idealnie łączy komedie z dramatem, trochę ogląda się jak zmiksowanie ze sobą twórczości Payne'a i Woody Allena (szczególnie dialogi i humor). Ale nie dziwi mnie że tak dobrze film jest napisany i ma fajne dialogi, bo scenarzystą i reżyserem jest facet, który pisał skrypty m.in. do Sukcesji i Good Place. Ocena: 7/10.
03-03-2024, 03:59 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-03-2024, 04:03 przez michax.)






