Również obejrzałem American Fiction i opinie mam równie letnią. Wszystko co najlepsze w tym filmie dałoby się skumulować spokojnie do godzinki metrażu, bo co druga scena to zapychacz: właściwie wszystko co nie dotyczy książki, konkursu literackiego, rozmów z agentem, czy wydawnictwem jest tutaj zbędne. Wygląda to tak, jakby scenarzysta miał fajny początkowy pomysł i ktoś mu kazał go koniecznie rozbudować, bo jakże to tak wypuścić film poniżej 2h? To w ogóle plaga współczesnego kina, że bardzo rzadko się zdarza, aby ktoś dzisiaj nakręcił film na powiedzmy 80 minut, a tutaj aż się prosiło o taki metraż.
Ogólnie przyjemnie się oglądało, jest to porządnie wykonane, zagrane, zmontowane, a przy kilku scenach się uśmiałem, ale niestety było ich jak na lekarstwo. Tak jak pisaliście: twórcy bali się mocniej nacisnąć pedał gazu, ślizgają się po temacie, zamiast w niego zanurkować i w efekcie powstał zbyt letni film. Kiedyś byłaby to przyjemna ciekawostka do szybkiego zapomnienia, a dzisiaj takie coś dostaje 5 nominacji oscarowych. Jeszcze dla Wrighta czy Browna zrozumiem, no scenariusz od biedy też, ale za najlepszy film to jest gruuuba przesada.
Ode mnie mocne 5/10
Ogólnie przyjemnie się oglądało, jest to porządnie wykonane, zagrane, zmontowane, a przy kilku scenach się uśmiałem, ale niestety było ich jak na lekarstwo. Tak jak pisaliście: twórcy bali się mocniej nacisnąć pedał gazu, ślizgają się po temacie, zamiast w niego zanurkować i w efekcie powstał zbyt letni film. Kiedyś byłaby to przyjemna ciekawostka do szybkiego zapomnienia, a dzisiaj takie coś dostaje 5 nominacji oscarowych. Jeszcze dla Wrighta czy Browna zrozumiem, no scenariusz od biedy też, ale za najlepszy film to jest gruuuba przesada.
Ode mnie mocne 5/10
06-03-2024, 09:47






