No jednak nie bardzo. Kong ma mniej fanów. To znaczy wśród osób, które są zainteresowane serią. Co jest pokłosiem dekad sporadycznego pojawiania się Konga w filmach w remake'ach tej samej historii. Więc Godzilla go przegonił, wg artykułów, które czytałem gdzieś na początku XXI wieku gdy oryginalne filmy z Godzillą zaczęły w końcu wychodzić na DVD w Stanach (ale zaczęło się już wcześniej np. Godzilla wygrał głosowanie magazynu Monster Times na najlepszego potwora wszech czasów co wg historyka Dona Gluta było symbolicznym początkiem nadchodzącej dominacji Godzilli, i równocześnie japońskiej popkultury, w USA.
Powiedziałbym Kong był bardziej znany przeciętnym obywatelom, którym było w sumie wszystko jedno co oglądają. Trudno jest ocenić ikoniczność danej postaci ale wiemy, że nie jest dana raz na zawsze na przykład obecnie Spider-Man jest popularniejszy od Batmana. Być może Kong posiadający w końcu swoją własną historię i mitologie poza tą samą jedną historią + kilka sequeli sequeli nadrobi stracony czas, chociaż fandomem nadal będzie trząść Godzilla bo jednak te siedem dekad niemal ciągłej obecności robi swoje. Bo tylko przez ten ogromny wkład Toho Monsterverse w ogóle istnieje. Przez ich reżysera śp. Yoshimitsu Banno. I pewnie dla uczczenia go (i ponieważ i Wingard i nawet Yamazaki tego chcą) Hedorah będzie prawdopodobnie następnym przeciwnikiem.
Co do wyników finansowych w Stanach wiadomo każdy film to osobna historia. Na przykład Godzilla 2014 zarobił więcej od Skull Island w Stanach. Za to Kong zarobił więcej w Chinach (przez co pewnie przychód netto był mniejszy). Poza fanami, którym zależy myślę, że dla publiki potwór to potwór i jak dotąd jeszcze im się nie znudziło.
Powiedziałbym Kong był bardziej znany przeciętnym obywatelom, którym było w sumie wszystko jedno co oglądają. Trudno jest ocenić ikoniczność danej postaci ale wiemy, że nie jest dana raz na zawsze na przykład obecnie Spider-Man jest popularniejszy od Batmana. Być może Kong posiadający w końcu swoją własną historię i mitologie poza tą samą jedną historią + kilka sequeli sequeli nadrobi stracony czas, chociaż fandomem nadal będzie trząść Godzilla bo jednak te siedem dekad niemal ciągłej obecności robi swoje. Bo tylko przez ten ogromny wkład Toho Monsterverse w ogóle istnieje. Przez ich reżysera śp. Yoshimitsu Banno. I pewnie dla uczczenia go (i ponieważ i Wingard i nawet Yamazaki tego chcą) Hedorah będzie prawdopodobnie następnym przeciwnikiem.
Co do wyników finansowych w Stanach wiadomo każdy film to osobna historia. Na przykład Godzilla 2014 zarobił więcej od Skull Island w Stanach. Za to Kong zarobił więcej w Chinach (przez co pewnie przychód netto był mniejszy). Poza fanami, którym zależy myślę, że dla publiki potwór to potwór i jak dotąd jeszcze im się nie znudziło.
30-03-2024, 18:30






