Dwa telewizyjne tytuły w jeden dzień (bo z powodu obchodów urodzin siostrzeńca nie miałem czasu czegoś obejrzeć we wtorek) w ramach mego wielkanocnego maratonu:
Nawet nie wiesz, jak bardzo Cię kocham: Wyjątkowa Wielkanoc - żeby nie było, że zmieniam się w mohera to musi być ta jedna produkcja o Zającu Wielkanocnym. Na ten tydzień mam wybrany jeden film o zajęczakach, ale nie ma nic wspólnego z zmartwychwstawaniem czy szukaniem jajek. Odcinek specjalny całkiem sympatycznego serialu animowanego o małym zającu i jego ojcu (matka nieobecna, prawdopodobnie wyszła po marchewki). I owy zajączek w Wielkanoc chce udowodnić istnienie leucystycznego jelonka, którego rzekomo widział.
Chwalić Brytyjczyków, że dali właściwe zwierzę patronujące Wielkiej Nocy - czyli zająca szaraka. Tak, można się zastanawiać skąd dzikie zwierzęta mogą wiedzieć o Wielkiej Nocy (no dobra, zające akurat powinny wiedzieć), która tutaj symbolizuje nadejście wiosny/nowego życia i jak upleść koszyczki na święconkę (tutaj to forma podarków), a przyrodniczy autyzm każe narzekać na nierealistyczne idylliczne stosunki pomiędzy zwierzętami. Ale sam serial (i ów specjał) jest dość uroczy, a jednocześnie bardzo kompetentny i wartościowy, że nie wypada narzekać. Nawet voice acting jest dość dobry i młode grają dzieci (tak jak w dubbingu jestem za totalną różnorodnością/wiekiem, tak jestem zdania że dzieci powinny dubbingować dzieci). Zwłaszcza, że w zalewie większości animowanego szamba to jest perełka. Dałbym jedno czepialstwo - skoro to odcinek wielkanocny, to w miejsce jelonka dałbym zająca bielaka, który znany jest z białego futerka podczas zimy (i można byłoby przymknąć na artystyczne licencje przyrodnicze), zwłaszcza, że autor oryginalnych książeczek zrobił jedną, w której ów młody zając zaprzyjaźnia się z białą rówieśniczą zajęczycą.
9/10
The Easter Promise (1975) - Jean Simmons jako zgorzkniała celebrytka, która w Wielkanoc znajduje sens życia z pomocą czterech dziewczynek. Niby sprawia wrażenie nakręconej przez jakieś amerykańskie TV Trwam, bo wszystko relatywnie grzeczniutkie, dziecięce protagonistki noszą się jak u wiekowej cioci na imieninach (akcja dzieje się w latach 40., ale wątpię, by wtedy tak się ubierali), ale ku memu zdziwieniu zero wtrętów o Bogu, kościele etc. Bardziej to uniwersalna powiastka na temat pomagania bliźniego, a Wielkanoc to głównie tło, choć przewijają tamtejsze amerykańskie tradycje.
Dzisiaj pewnie uznane jako problematyczne i źle starzejące, bo wszyscy biali, a ojciec przy wspólnym śniadaniu kurzył papierosa przy córce :). Produkcja zdecydowanie z pozycji tych zapomnianych, ale ponad poziom tej przeciętności wynosi Simmons, która dała z siebie wszystko i widać postać z krwi i kości. Plus te dwadzieścia lat po The Robe Simmons nieźle się zestarzała i dobrze wygląda. Zresztą reszta aktorów też daje radę, także dziewczynki były przyzwoite. A mimo ciężkich tematów całkiem to ciepła produkcja i czuć w niej szczerość.
6/10
Nawet nie wiesz, jak bardzo Cię kocham: Wyjątkowa Wielkanoc - żeby nie było, że zmieniam się w mohera to musi być ta jedna produkcja o Zającu Wielkanocnym. Na ten tydzień mam wybrany jeden film o zajęczakach, ale nie ma nic wspólnego z zmartwychwstawaniem czy szukaniem jajek. Odcinek specjalny całkiem sympatycznego serialu animowanego o małym zającu i jego ojcu (matka nieobecna, prawdopodobnie wyszła po marchewki). I owy zajączek w Wielkanoc chce udowodnić istnienie leucystycznego jelonka, którego rzekomo widział.
Chwalić Brytyjczyków, że dali właściwe zwierzę patronujące Wielkiej Nocy - czyli zająca szaraka. Tak, można się zastanawiać skąd dzikie zwierzęta mogą wiedzieć o Wielkiej Nocy (no dobra, zające akurat powinny wiedzieć), która tutaj symbolizuje nadejście wiosny/nowego życia i jak upleść koszyczki na święconkę (tutaj to forma podarków), a przyrodniczy autyzm każe narzekać na nierealistyczne idylliczne stosunki pomiędzy zwierzętami. Ale sam serial (i ów specjał) jest dość uroczy, a jednocześnie bardzo kompetentny i wartościowy, że nie wypada narzekać. Nawet voice acting jest dość dobry i młode grają dzieci (tak jak w dubbingu jestem za totalną różnorodnością/wiekiem, tak jestem zdania że dzieci powinny dubbingować dzieci). Zwłaszcza, że w zalewie większości animowanego szamba to jest perełka. Dałbym jedno czepialstwo - skoro to odcinek wielkanocny, to w miejsce jelonka dałbym zająca bielaka, który znany jest z białego futerka podczas zimy (i można byłoby przymknąć na artystyczne licencje przyrodnicze), zwłaszcza, że autor oryginalnych książeczek zrobił jedną, w której ów młody zając zaprzyjaźnia się z białą rówieśniczą zajęczycą.
9/10
The Easter Promise (1975) - Jean Simmons jako zgorzkniała celebrytka, która w Wielkanoc znajduje sens życia z pomocą czterech dziewczynek. Niby sprawia wrażenie nakręconej przez jakieś amerykańskie TV Trwam, bo wszystko relatywnie grzeczniutkie, dziecięce protagonistki noszą się jak u wiekowej cioci na imieninach (akcja dzieje się w latach 40., ale wątpię, by wtedy tak się ubierali), ale ku memu zdziwieniu zero wtrętów o Bogu, kościele etc. Bardziej to uniwersalna powiastka na temat pomagania bliźniego, a Wielkanoc to głównie tło, choć przewijają tamtejsze amerykańskie tradycje.
Dzisiaj pewnie uznane jako problematyczne i źle starzejące, bo wszyscy biali, a ojciec przy wspólnym śniadaniu kurzył papierosa przy córce :). Produkcja zdecydowanie z pozycji tych zapomnianych, ale ponad poziom tej przeciętności wynosi Simmons, która dała z siebie wszystko i widać postać z krwi i kości. Plus te dwadzieścia lat po The Robe Simmons nieźle się zestarzała i dobrze wygląda. Zresztą reszta aktorów też daje radę, także dziewczynki były przyzwoite. A mimo ciężkich tematów całkiem to ciepła produkcja i czuć w niej szczerość.
6/10
30-03-2024, 23:58





