Irma la Douce (1963)
Uwielbiam "The Apartment". Jeden z moich ulubionych rom-comów ever, a przy tym bez wątpienia jeden z najbardziej błyskotliwych filmów swoich czasów. Naturalną siłą rzeczy było zainteresowanie się kolejnym owocem pracy Billy'ego Wildera, I.A.L. Diamonda oraz cudownego duetu Jacka Lemmona i Shirley MacLaine. W sumie wyszła w tym przypadku "tylko" sympatyczna komedia, ale wciąż niepozbawiona uroku.
Scenariuszowo bywa naiwniutki i jeśli ktoś tu liczy na podobną szczyptę dramatu jak w poprzednim dziele wspomnianych ludzi to się przejedzie. Niemniej klimat francuskich ulic absolutnie urzekający i nie chce się odrywać wzroku od ekranu. Aktorski duecik nie zawodzi. Lemmon jak zwykle fenomenalny i widać, że trochę się zabawił w tej podwójnej roli. Sam bym nie poznał, że ten poczciwy stróż porządku i angielski lord z przegiętym akcentem to jedna i ta sama osoba. MacLaine z kolei ponownie dopełnia duet swym czarującym wdziękiem. W ostatnich 20 minutach Wilder wysiada jednak nie na tym peronie co trzeba i dostajemy końcówkę głupawą i przekombinowaną aż po bandzie. Taki scenariuszowy rollercoaster raczej od czapy.
7/10
Uwielbiam "The Apartment". Jeden z moich ulubionych rom-comów ever, a przy tym bez wątpienia jeden z najbardziej błyskotliwych filmów swoich czasów. Naturalną siłą rzeczy było zainteresowanie się kolejnym owocem pracy Billy'ego Wildera, I.A.L. Diamonda oraz cudownego duetu Jacka Lemmona i Shirley MacLaine. W sumie wyszła w tym przypadku "tylko" sympatyczna komedia, ale wciąż niepozbawiona uroku.
Scenariuszowo bywa naiwniutki i jeśli ktoś tu liczy na podobną szczyptę dramatu jak w poprzednim dziele wspomnianych ludzi to się przejedzie. Niemniej klimat francuskich ulic absolutnie urzekający i nie chce się odrywać wzroku od ekranu. Aktorski duecik nie zawodzi. Lemmon jak zwykle fenomenalny i widać, że trochę się zabawił w tej podwójnej roli. Sam bym nie poznał, że ten poczciwy stróż porządku i angielski lord z przegiętym akcentem to jedna i ta sama osoba. MacLaine z kolei ponownie dopełnia duet swym czarującym wdziękiem. W ostatnich 20 minutach Wilder wysiada jednak nie na tym peronie co trzeba i dostajemy końcówkę głupawą i przekombinowaną aż po bandzie. Taki scenariuszowy rollercoaster raczej od czapy.
7/10
07-04-2024, 08:08 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-04-2024, 21:05 przez Kryst_007.)





