Used Cars
Nie powinienem być zaskoczony udanym seansem, skoro zapewnili go twórcy Najlepszego Filmu W Historii. Sporo tu wszakże niecodziennych rozwiązań, na czele z umieszczeniem akcji w mikroświecie oślizłych, złotoustych cwaniaczkamów naciągajacych przedstawicieli klasy robotniczej. Proceder skubania frajerów nie jest jednak gloryfikowany, a sami handlarze zdezelowanymi autkami dają się lubić, takoż ich zwariowane perypetie (hehe) śledzi się bez zgrzytania zębami. Humor nie zawodzi, czasem niespodziewanie stykając się z granicą mroku i zabarwiając smołą, a w pędzącym na złamanie karku finale Zemeckis przeciera szlak (tj. toruje drogę) DeLoreanowi. Bobby zatracił się już chyba na dobre w tasiemcowatych animacjach oraz miernych filmkach dla nikogo, co jest niepowetowaną stratą dla kinematografii. W latach 80. zawsze trafiał (do nadrobienia debiut), a seria od Used Cars do Cast Away to praktycznie same sukcesy (może za wyjątkiem Death Becomes Her). W każdym razie mocne 7/10 dla Autek.
The Incident
Uwielbiam wyławiać takie perełki. Mocno teatralne studium charakterów i zachowań ludzi prześladowanych przez dwóch oprychów w wagonie nowojorskiego metra. Można się krytykować (widoczny) sceniczny rodowód, można się zżymać na biernych bohaterów i (nieco) oczywistą konkluzję, można też nie być czepialskim zrzedą. Nie jest to łatwy seans, bo przemoc (głównie psychiczna) wylewa się z ekranu i osacza intensywnością. Postać Joego to ucieleśnienie demona, biesa wyczuwającego największe bolączki ofiar i wywlekającego je z lubością na zewnątrz. Na wierzch wychodzą więc kompleksy, skryte urazy, żądze, nałogi i nienawiść rasowa, słowem: film społecznie zaangażowany pełną gęba. Tony Musante (Nino Schibetta z Oz) błyszczy w roli rzezimieszka, deklasując debiutującego Martina Sheena. Powinien zrobić większą karierę. Kino ocierające się o wybitność, na razie asekuracyjna ósemka.
Nie powinienem być zaskoczony udanym seansem, skoro zapewnili go twórcy Najlepszego Filmu W Historii. Sporo tu wszakże niecodziennych rozwiązań, na czele z umieszczeniem akcji w mikroświecie oślizłych, złotoustych cwaniaczkamów naciągajacych przedstawicieli klasy robotniczej. Proceder skubania frajerów nie jest jednak gloryfikowany, a sami handlarze zdezelowanymi autkami dają się lubić, takoż ich zwariowane perypetie (hehe) śledzi się bez zgrzytania zębami. Humor nie zawodzi, czasem niespodziewanie stykając się z granicą mroku i zabarwiając smołą, a w pędzącym na złamanie karku finale Zemeckis przeciera szlak (tj. toruje drogę) DeLoreanowi. Bobby zatracił się już chyba na dobre w tasiemcowatych animacjach oraz miernych filmkach dla nikogo, co jest niepowetowaną stratą dla kinematografii. W latach 80. zawsze trafiał (do nadrobienia debiut), a seria od Used Cars do Cast Away to praktycznie same sukcesy (może za wyjątkiem Death Becomes Her). W każdym razie mocne 7/10 dla Autek.
The Incident
Uwielbiam wyławiać takie perełki. Mocno teatralne studium charakterów i zachowań ludzi prześladowanych przez dwóch oprychów w wagonie nowojorskiego metra. Można się krytykować (widoczny) sceniczny rodowód, można się zżymać na biernych bohaterów i (nieco) oczywistą konkluzję, można też nie być czepialskim zrzedą. Nie jest to łatwy seans, bo przemoc (głównie psychiczna) wylewa się z ekranu i osacza intensywnością. Postać Joego to ucieleśnienie demona, biesa wyczuwającego największe bolączki ofiar i wywlekającego je z lubością na zewnątrz. Na wierzch wychodzą więc kompleksy, skryte urazy, żądze, nałogi i nienawiść rasowa, słowem: film społecznie zaangażowany pełną gęba. Tony Musante (Nino Schibetta z Oz) błyszczy w roli rzezimieszka, deklasując debiutującego Martina Sheena. Powinien zrobić większą karierę. Kino ocierające się o wybitność, na razie asekuracyjna ósemka.
25-04-2024, 16:50





