Kostiumy i miniatury poszły tak do przodu w ostatnich latach tamtej ery, że wielu żałuje, że era cyfrowa nastąpiła tak szybko. Zresztą co jak co ale Japończycy znali się na rzeczy. Chyba największa krzywda, jaka może spotkać te filmy to nazwanie ich tanimi. Relatywnie do warunków takie Toho nie szczędziło grosza aż do pogorszenia się warunków na skutek telewizji i kryzysu finansowego (późne lata 60.-lata 70,). Czego nie mogę powiedział o wielu studiach hollywoodzkich wypuszczających filmy sci fi gdzieś tak od 1955 roku i pewnego niefortunnego zdarzenia, które zachęciło ich do szukania oszczędności w każdy możliwy sposób.
Technologicznie Toho dysponowało sprzętem takim jak drukarki optyczne Oxberry, które na stanie miał jeszcze jedynie Disney. Zwłaszcza ich filmy wojenne to było dzieło sztuki. Taki model pancernika Yamato miał 12m-15m długości (jedno z dwóch zapomniałem), był w pełni funkcjonującą jednostką i by nakręcić z nim sceny ekipa musiała za pomocą radia wypłynąć nim rzeką do Zatoki Tokijskiej by tam nakręcić sceny bo model był za duży na ich własny (skądinąd wielki) basen. I takich historii jest cała masa (Hollywood zresztą dekady później pożyczało od nich gotowe sceny na przykład do filmu Midway z 1976 r.). Chciałem tylko to podkreślić by nie było nieporozumień i by oddać należny szacunek Tsuburayi, któremu w swoich czasach dorównywać mógł chyba jedynie Arnold Gillespie (obaj panowie zresztą się spotkali).
Chodzi o to, że to leży w japońskiej tradycji, by robić swoje nawet jeśli budżet nie jest taki jak w Hollywood (bo nic nie jest) to oni znajdą swój sposób i potrafią dobrze dysponować tym co mają. I pokłosie tej tradycji widzimy dzisiaj na przykładzie Minus One. Swoją drogą Minus One wykorzystuje tylko minimalne użycie modeli (jako kompozyt i chyba tylko symbolicznie) ale jedna scena w której widzimy minę morską w paszczy Godzilli oszukała kilka osób znających się na efektach, którzy byli przekonani, że to praktyczny model.
Powrotu do głównie praktycznych efektów nikt się nie spodziewa z wyjątkiem tych krótkometrażówek każdego 3 listopada. Pewnie Ultraman itp. korzystają z tej techniki, ale z całym szacunkiem standardy telewizyjnej produkcji tego typu są inne i do dziś lepiej sprawdza się w serialach typu Ultraman, Kamen Rider czy Super Sentai. Ale pod względem pomysłów, designów itd. obecna Godzilla nadal czerpie z przeszłości, więc niektóre decyzje (typu druga forma Shin Godzilli) nie wszystkim podejdą, ale tak to jest. Toho kierowało się pewnym magicznym realizmem i albo się to uwielbia albo nie to jak z anime. Nie da się przekonać kogoś na siłę, by polubił konwencję.
Technologicznie Toho dysponowało sprzętem takim jak drukarki optyczne Oxberry, które na stanie miał jeszcze jedynie Disney. Zwłaszcza ich filmy wojenne to było dzieło sztuki. Taki model pancernika Yamato miał 12m-15m długości (jedno z dwóch zapomniałem), był w pełni funkcjonującą jednostką i by nakręcić z nim sceny ekipa musiała za pomocą radia wypłynąć nim rzeką do Zatoki Tokijskiej by tam nakręcić sceny bo model był za duży na ich własny (skądinąd wielki) basen. I takich historii jest cała masa (Hollywood zresztą dekady później pożyczało od nich gotowe sceny na przykład do filmu Midway z 1976 r.). Chciałem tylko to podkreślić by nie było nieporozumień i by oddać należny szacunek Tsuburayi, któremu w swoich czasach dorównywać mógł chyba jedynie Arnold Gillespie (obaj panowie zresztą się spotkali).
Chodzi o to, że to leży w japońskiej tradycji, by robić swoje nawet jeśli budżet nie jest taki jak w Hollywood (bo nic nie jest) to oni znajdą swój sposób i potrafią dobrze dysponować tym co mają. I pokłosie tej tradycji widzimy dzisiaj na przykładzie Minus One. Swoją drogą Minus One wykorzystuje tylko minimalne użycie modeli (jako kompozyt i chyba tylko symbolicznie) ale jedna scena w której widzimy minę morską w paszczy Godzilli oszukała kilka osób znających się na efektach, którzy byli przekonani, że to praktyczny model.
Powrotu do głównie praktycznych efektów nikt się nie spodziewa z wyjątkiem tych krótkometrażówek każdego 3 listopada. Pewnie Ultraman itp. korzystają z tej techniki, ale z całym szacunkiem standardy telewizyjnej produkcji tego typu są inne i do dziś lepiej sprawdza się w serialach typu Ultraman, Kamen Rider czy Super Sentai. Ale pod względem pomysłów, designów itd. obecna Godzilla nadal czerpie z przeszłości, więc niektóre decyzje (typu druga forma Shin Godzilli) nie wszystkim podejdą, ale tak to jest. Toho kierowało się pewnym magicznym realizmem i albo się to uwielbia albo nie to jak z anime. Nie da się przekonać kogoś na siłę, by polubił konwencję.
21-05-2024, 00:43 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 21-05-2024, 00:49 przez Lashly.)





