Afrykańska królowa - no i ten klasyczek za mną. Całkiem to kameralny film, bo przez 80% filmu na ekranie występują Bogart i Hepburn, nawet Niemców nie ma za dużo (jak oni przemawiają, to film brzmi jakby nagle zmienił ścieżkę audio na niemiecki dubbing :)) i dużo większym zagrożeniem jest przyroda.
Spodziewałem się, że przez lwią część filmu Rose i Allnut będą się przekomarzać i skakać do gardeł i dopiero pod koniec będą robić buzi-buzi. Zwłaszcza, że na początku podróży jest horrorowa muzyka, gdy Allnut wyciąga gin :D. I potem Rose wylewa cały alkohol do rzeki. A film mi mówi "nie, OGPUEE. Ja nie jestem z tych filmów" i bohaterowie się szybko dogadują i są w dobrej komitywie przez resztę wydarzeń. Też pochwalę postać Hepburn, bo spodziewałem się że dostanę jękliwą kobietkę nieprzyzwyczajoną do surowych warunków i piszczącą na widok węża i ordynarnego chłopa (pewnie głośne burczenie brzuchu było uważane za przejaw toaletowego/wulgarnego humoru :)). Baba od razu się uczy posługiwać sterem, ona wpada na pomysł wysadzenia niemieckiej kanonierki i ma orgazm, gdy spływa po bystrzynie i chce jeszcze raz (normalnie rapid river w lunaparku). Ba, nawet ścina maczetą chwaszcze, gdy Bogart ciągnie łódź przez mokradła.
Na plus plenery afrykańskiej dżungli i imitujące je zdjęcia w studiu. Nawet wzięli prawdziwe zwierzęta. Choć czasami widać bezczelnie tylną projekcję ;). Już początek jest klimatyczny - wpierw muzyczka, która po chwili ucicha na rzecz odgłosów przyrody i odgłosów lokalsów.
Warto ujrzeć.
8/10
Spodziewałem się, że przez lwią część filmu Rose i Allnut będą się przekomarzać i skakać do gardeł i dopiero pod koniec będą robić buzi-buzi. Zwłaszcza, że na początku podróży jest horrorowa muzyka, gdy Allnut wyciąga gin :D. I potem Rose wylewa cały alkohol do rzeki. A film mi mówi "nie, OGPUEE. Ja nie jestem z tych filmów" i bohaterowie się szybko dogadują i są w dobrej komitywie przez resztę wydarzeń. Też pochwalę postać Hepburn, bo spodziewałem się że dostanę jękliwą kobietkę nieprzyzwyczajoną do surowych warunków i piszczącą na widok węża i ordynarnego chłopa (pewnie głośne burczenie brzuchu było uważane za przejaw toaletowego/wulgarnego humoru :)). Baba od razu się uczy posługiwać sterem, ona wpada na pomysł wysadzenia niemieckiej kanonierki i ma orgazm, gdy spływa po bystrzynie i chce jeszcze raz (normalnie rapid river w lunaparku). Ba, nawet ścina maczetą chwaszcze, gdy Bogart ciągnie łódź przez mokradła.
Na plus plenery afrykańskiej dżungli i imitujące je zdjęcia w studiu. Nawet wzięli prawdziwe zwierzęta. Choć czasami widać bezczelnie tylną projekcję ;). Już początek jest klimatyczny - wpierw muzyczka, która po chwili ucicha na rzecz odgłosów przyrody i odgłosów lokalsów.
Warto ujrzeć.
8/10
08-06-2024, 21:43






