Obejrzałem. Bardzo fajny film, podobał mi się. Rzeczywiście efekty specjalne są imponujące jak na ten budżet, przyjemnie się na to patrzy, chociaż czasami miałem wrażenie, że CGI jest zbyt dużo w takich przyziemnych scenach, bo niektóre ujęcia kolejki miejskiej wyglądają jak z trailera gierki o pociągach, albo jak pojawiają się te małe czołgi to również to wygląda niepoważnie, ale w sumie to wybaczam, bo nie bolą od tego zęby jak w Hollywoodzkich filmach, dużo łatwiej się przełyka takie niedoskonałości gdy czuć w filmie włożone serce.
Wszystko jest tutaj po prostu solidne, takie jak trzeba, co w filmie o wielkiej, zmutowanej jaszczurce jest sporym osiągnięciem :) Fabuła prosta i sensowna, dynamiczna, bez udziwnień, nawet wszystkie sceny cywilne, że tak powiem, nie zanudzają, trwają tyle ile potrzebne do pchnięcia fabuły do przodu - solidna scenopisarska robota. Sceny akcji to poziom wyżej, do tego są znakomicie wyważone, czyli po seansie nie mam ani niedosytu (a takie uczucie dominowało w większości amerykańskich filmów o Godzilli), ani przesytu. Najlepszy fragment to chyba zawiązywanie przyjaźni z ekipą od rozminowywania wybrzeża - to jak główny bohater uczy ich strzelać, a potem mają pierwszy pojedynek z jaszczurem to sceny, które naprawdę polecam każdemu.
Końcówka może i trochę przesłodzona, ale jakoś mi to wszystko pasowało, szkoda tylko, że dekompresja nic Godzilli nie zrobiła, bo to oznacza, że cała akcja była bez sensu, bo trzeba było od razu ładować jakimiś rakietami do pyska, a nie kombinować, ale to taka drobnostka.
Dobrze, że takie filmy odnoszą sukces, mają żółtki okejkę ode mnie, dam może z pewną przesadą 8/10
Japońskie aktorstwo nie przeszkadzało mi ani trochę, powiedziałbym, że jak na siebie to i tak mimika, ton głosu był dosyć stonowany - w innych azjatyckich filmach bywa o wiele gorzej :P
Wszystko jest tutaj po prostu solidne, takie jak trzeba, co w filmie o wielkiej, zmutowanej jaszczurce jest sporym osiągnięciem :) Fabuła prosta i sensowna, dynamiczna, bez udziwnień, nawet wszystkie sceny cywilne, że tak powiem, nie zanudzają, trwają tyle ile potrzebne do pchnięcia fabuły do przodu - solidna scenopisarska robota. Sceny akcji to poziom wyżej, do tego są znakomicie wyważone, czyli po seansie nie mam ani niedosytu (a takie uczucie dominowało w większości amerykańskich filmów o Godzilli), ani przesytu. Najlepszy fragment to chyba zawiązywanie przyjaźni z ekipą od rozminowywania wybrzeża - to jak główny bohater uczy ich strzelać, a potem mają pierwszy pojedynek z jaszczurem to sceny, które naprawdę polecam każdemu.
Końcówka może i trochę przesłodzona, ale jakoś mi to wszystko pasowało, szkoda tylko, że dekompresja nic Godzilli nie zrobiła, bo to oznacza, że cała akcja była bez sensu, bo trzeba było od razu ładować jakimiś rakietami do pyska, a nie kombinować, ale to taka drobnostka.
Dobrze, że takie filmy odnoszą sukces, mają żółtki okejkę ode mnie, dam może z pewną przesadą 8/10
Japońskie aktorstwo nie przeszkadzało mi ani trochę, powiedziałbym, że jak na siebie to i tak mimika, ton głosu był dosyć stonowany - w innych azjatyckich filmach bywa o wiele gorzej :P
13-06-2024, 09:56





