Byłem wczoraj na seansie Matrixa Reaktywacji w Iluzjonie. Akurat na sali było z około 15 osób, więc warunki do oglądania miałem idealne w przeciwieństwie do seansu Matrixa w marcu w Kinotece, gdzie praktycznie zajęta była cała sala (w lipcu w warszawskim Iluzjonie w czwartki dwudziestej wyświetlają wszystkie części Matrixa BTW - polecam jeśli ktoś ma okazję).
Przyznam, że kiedyś surowiej oceniałem sequele Matrixa, w tym właśnie Reaktywację. Jednak po Zmartwychwstaniach przeprosiłem się z oryginalną trylogią. Wiadomo filmy są już inne od Matrixa, ale wciąż stanowią atrakcyjne dopełnienie historii filmu z 1999 r. Bardziej rozbuchaną wizualnie na zasadzie cechującej praktycznie wszystkie sequele, niemniej wciąż mająca tez coś do zaoferowania w sferze koncepcyjnej. Neo to tutaj nie taki wybraniec jak Paul w Diunie, w istocie rzeczy jest on czyimś konstruktem, tam Bene Gesserit a tutaj maszyn, stworzycieli Matrixa. Taka niby kolejna dekonstrukcja mesjańskiego mitu w wybuchami w tle itp. niemniej jak na kino per se rozrywkowe to nadal sporo.
No i oczywiście sceny na autostradzie wciąż wgniatają w fotel (ale latający Neo już niezbyt :P).
12-07-2024, 11:21





