S is for Stanley - cudowny dokument, chociaż trudno mi oddzielić jaki wpływ na ocenę ma to, że uważam historię życia Emilio D'Alessandra za fantastyczną, więc nawet jakby gość siedział cały czas przed kamerą i opowiadał co się działo, to i tak by mi się podobało :) W każdym razie pomimo tego, że materiału filmowego z opisywanych czasów jest tyle co nic, to i tak odwalono kawał dobrej roboty z montażem, zwłaszcza pokazywaniem tych wszystkich notatek, poleceń wydawanych przez Kubricka.
Świetne jest zwłaszcza to jak różnie można oceniać Stanleya po obrazie jaki wyłania się z filmu: z jednej strony Emilio był nawet nie tyle jego asystentem, co służbą Kubricka, niektórzy powiedzieliby, że niewolnikiem, a z drugiej jednak była pomiędzy nimi wielka sympatia i szacunek. Oczywiście kapitalna jest też ta możliwość spojrzenia za kulisy produkcji filmowej z jej najbardziej niepozornej, żmudnej strony, poza tym dla fani kina koniecznie powinni to obejrzeć ze względu na anegdotkę o Nicholsonie wciągającym koks i palącym zioło na planie Lśnienia i to jak Kubrick zareagował na pretensje Emilia. Kompletnie nie wiedział też o tym, że to chwilowa emerytura Emilia sprawiła, że Oczy szeroko zamknięte się tak przedłużały i to dzięki jego powrotowi ten film ostatecznie został nakręcony.
Nie powiedziałbym, że jest to wada filmu, ale brakuje mi tam dokładniejszego wypytania głównego bohatera o samo kino Kubricka i jakim cudem będąc tak zaangażowanym przy produkcji gość nie obejrzał żadnego z tych filmów, zrobił to dopiero na emeryturze i wtedy do niego dotarło z jakim geniuszem pracował - no coś mi się to nie klei. Brakuje też kilku zdań o małżonce Kubricka Christiane która we wspomnieniach właściwie nie istnieje - wygląda jakby ona też była odklejoną od normalnego życia artystką, a Emilio był tam od wszystkiego: od naprawy dachu, przez zakup krewetek na kolację do wyszczotkowania psów...
Zaintrygowało mnie również to skąd właściwie Kubrick miał tyle pieniędzy, żeby nie tykając się żadnych chałtur przez dekady żyć sobie jak arystokrata? Już z Odysei Kosmicznej wyciągnął tyle hajsu? Gdyby paru innych wielkich reżyserów miało przez lata takie cieplarniane warunki, to kto wie ilu więcej arcydzieł doczekałoby kino?
Wspaniały film i materiał do przemyśleń o roli jednostki i poświęceniu się pracy dla kogoś bardziej twórczego jako właściwie sensie życia. Polecam 9/10
Świetne jest zwłaszcza to jak różnie można oceniać Stanleya po obrazie jaki wyłania się z filmu: z jednej strony Emilio był nawet nie tyle jego asystentem, co służbą Kubricka, niektórzy powiedzieliby, że niewolnikiem, a z drugiej jednak była pomiędzy nimi wielka sympatia i szacunek. Oczywiście kapitalna jest też ta możliwość spojrzenia za kulisy produkcji filmowej z jej najbardziej niepozornej, żmudnej strony, poza tym dla fani kina koniecznie powinni to obejrzeć ze względu na anegdotkę o Nicholsonie wciągającym koks i palącym zioło na planie Lśnienia i to jak Kubrick zareagował na pretensje Emilia. Kompletnie nie wiedział też o tym, że to chwilowa emerytura Emilia sprawiła, że Oczy szeroko zamknięte się tak przedłużały i to dzięki jego powrotowi ten film ostatecznie został nakręcony.
Nie powiedziałbym, że jest to wada filmu, ale brakuje mi tam dokładniejszego wypytania głównego bohatera o samo kino Kubricka i jakim cudem będąc tak zaangażowanym przy produkcji gość nie obejrzał żadnego z tych filmów, zrobił to dopiero na emeryturze i wtedy do niego dotarło z jakim geniuszem pracował - no coś mi się to nie klei. Brakuje też kilku zdań o małżonce Kubricka Christiane która we wspomnieniach właściwie nie istnieje - wygląda jakby ona też była odklejoną od normalnego życia artystką, a Emilio był tam od wszystkiego: od naprawy dachu, przez zakup krewetek na kolację do wyszczotkowania psów...
Zaintrygowało mnie również to skąd właściwie Kubrick miał tyle pieniędzy, żeby nie tykając się żadnych chałtur przez dekady żyć sobie jak arystokrata? Już z Odysei Kosmicznej wyciągnął tyle hajsu? Gdyby paru innych wielkich reżyserów miało przez lata takie cieplarniane warunki, to kto wie ilu więcej arcydzieł doczekałoby kino?
Wspaniały film i materiał do przemyśleń o roli jednostki i poświęceniu się pracy dla kogoś bardziej twórczego jako właściwie sensie życia. Polecam 9/10
17-07-2024, 14:25 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-07-2024, 14:25 przez simek.)





