Roczniak (1946) - Sidney Franklin, producent filmu, w 1935 roku planował zekranizować Bambiego, ale uznał że łatwiej nakręcić to w animacji i stąd złożył propozycję Disneyowi. I dopiero po latach nakręcił własny live action o młodym mulaku białoogonowym bez mamy. W sumie pierwsze ujęcia przyrody okraszone narracją Pecka oraz późniejsza bieganina Jody'ego z mulakami przywodzą na myśl, że dałoby się nakręcić aktorskiego Bambiego nawet wtedy.
Generalnie obraz lekki, choć odczuwa szorstkość świata. M.in. jest ujęcie na nagrobki poprzednich dzieci Baxterów, które żyły jedynie 1 dzień-2 lata. Z kolei na polowaniu strzelba potrafi wypalić w twarz (przy okazji scena z polowaniem na niedźwiedzia dziś by nie przeszła w takiej formie, bo misiek rzucający psami to na pewno nie jest facet w kostiumie). I podświadomie czułem jakąś tragedię, bo w tego typu filmach (zwłaszcza starych) zawsze musi być coś smutnego i traumatycznego.
Jak na tytuł sporo poświęcono jest życiu farmie w okresie Rekonstrukcji i tytułowy roczniak pojawia się dopiero w połowie filmu. Zaskoczyło mnie, iż to matka jest tym surowym i chłodnym rodzicem, a ojciec to ten rozpieszczający. Jody dobrze sportretowany. Mendzi o posiadanie zwierzątka, ale domyśla czemu matka jest oschła. Też nie lamus, bo pomaga ojcu w męskich zajęciach czy ciska ziemniakiem w tyłek irytującej go smarkuli i nie zamierza przepraszać :). No i czuje się jego więź z Flagiem i bałem się, żeby nic się nie stało (i na miejscu Jody'ego dał mulakowi obrożę). Aż dziwne, że matka nie zamierza głaskać jelenia, bo tego się spodziewałbym po kobietach. BTW nie mogli go uwiązać na łańcuchu jak psa, żeby nie dobrał się do plonach? Albo zamykać na noc? Nawet pozwolić spać w wyrku.
Zdecydowanie warto zarzucić tą familiadę. Chociażby dla zdjęć i przyrodniczej scenografii.
8/10
Generalnie obraz lekki, choć odczuwa szorstkość świata. M.in. jest ujęcie na nagrobki poprzednich dzieci Baxterów, które żyły jedynie 1 dzień-2 lata. Z kolei na polowaniu strzelba potrafi wypalić w twarz (przy okazji scena z polowaniem na niedźwiedzia dziś by nie przeszła w takiej formie, bo misiek rzucający psami to na pewno nie jest facet w kostiumie). I podświadomie czułem jakąś tragedię, bo w tego typu filmach (zwłaszcza starych) zawsze musi być coś smutnego i traumatycznego.
Jak na tytuł sporo poświęcono jest życiu farmie w okresie Rekonstrukcji i tytułowy roczniak pojawia się dopiero w połowie filmu. Zaskoczyło mnie, iż to matka jest tym surowym i chłodnym rodzicem, a ojciec to ten rozpieszczający. Jody dobrze sportretowany. Mendzi o posiadanie zwierzątka, ale domyśla czemu matka jest oschła. Też nie lamus, bo pomaga ojcu w męskich zajęciach czy ciska ziemniakiem w tyłek irytującej go smarkuli i nie zamierza przepraszać :). No i czuje się jego więź z Flagiem i bałem się, żeby nic się nie stało (i na miejscu Jody'ego dał mulakowi obrożę). Aż dziwne, że matka nie zamierza głaskać jelenia, bo tego się spodziewałbym po kobietach. BTW nie mogli go uwiązać na łańcuchu jak psa, żeby nie dobrał się do plonach? Albo zamykać na noc? Nawet pozwolić spać w wyrku.
Zdecydowanie warto zarzucić tą familiadę. Chociażby dla zdjęć i przyrodniczej scenografii.
8/10
20-07-2024, 20:59 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 20-07-2024, 22:19 przez OGPUEE.)





