Skarb Narodów z 2004 roku, w reżyserii Jona Turteltauba
Całkiem niezły ten współczesny Indiana Jones. W tym przypadku nie ma żadnego character devlopementu tylko od razu mamy przedstawione co i jak. Cage jest znośny, jego pomagier jest okropnym sidekickiem a dopełniająca ekipę doktor Chase (w tej roli Diane Kruger) wypada najlepiej. Mam wrażenie, że ogólnie scenariusz jest zafiksowany na szeregu zagadek i ich egzekucji, a postaci są w nim tylko dodatkiem, ponieważ żadna z nich nie zapada w pamięć. Ale już wskazówki - choć na pograniczu fantasy - wypadają najlepiej. Doklejenie złoli w postaci Seana Beana i jego ekipy, a co za tym idzie strzelanin i nawet pościgu to kolejny ukłon w stronę serii Indiana Jones, tylko i ten aspekt wypada słabiej. Produkcja, choć słabsza od swojego poprzednika, ma jednak jeden, wielki atut a przy tym wymyka się z utartych schematów: na końcu skarb nie ginie w eksplozji, pod piaskiem (Mumie), nie odlatuje w kosmos (IJ4) i nie tonie. Po prostu skarb jest i wszyscy z niego korzystają. I to właśnie ten element sprawia, że gonienie króliczka przy pomocy fikuśnych wskazówek daje mi na koniec jakaś dziwną satysfakcję, co zaważa na ocenie in plus. Oceniam tę produkcję na 6,5/10 właśnie za zakończenie, tak odmienne od sztampowych finałów znanych produkcji o skarbach.
Całkiem niezły ten współczesny Indiana Jones. W tym przypadku nie ma żadnego character devlopementu tylko od razu mamy przedstawione co i jak. Cage jest znośny, jego pomagier jest okropnym sidekickiem a dopełniająca ekipę doktor Chase (w tej roli Diane Kruger) wypada najlepiej. Mam wrażenie, że ogólnie scenariusz jest zafiksowany na szeregu zagadek i ich egzekucji, a postaci są w nim tylko dodatkiem, ponieważ żadna z nich nie zapada w pamięć. Ale już wskazówki - choć na pograniczu fantasy - wypadają najlepiej. Doklejenie złoli w postaci Seana Beana i jego ekipy, a co za tym idzie strzelanin i nawet pościgu to kolejny ukłon w stronę serii Indiana Jones, tylko i ten aspekt wypada słabiej. Produkcja, choć słabsza od swojego poprzednika, ma jednak jeden, wielki atut a przy tym wymyka się z utartych schematów: na końcu skarb nie ginie w eksplozji, pod piaskiem (Mumie), nie odlatuje w kosmos (IJ4) i nie tonie. Po prostu skarb jest i wszyscy z niego korzystają. I to właśnie ten element sprawia, że gonienie króliczka przy pomocy fikuśnych wskazówek daje mi na koniec jakaś dziwną satysfakcję, co zaważa na ocenie in plus. Oceniam tę produkcję na 6,5/10 właśnie za zakończenie, tak odmienne od sztampowych finałów znanych produkcji o skarbach.
“A man holds sacred only 3 things. His home, his children, and his mother. He who dares to harm any of these, whomever god he serve, pray to them for mercy. You will receive none from the man.”
21-07-2024, 15:09





