Do granicy
Hiszpańskie kino o problemach z dostępem do trumpowskiej Ameryki dla imigrantów. No okey, ale potencjału tu starczyło tylko na etiudę. Ot, bohaterowie stawiając stopę na lotnisku zostają zabrani na intensywne przesłuchanie. Mają tak do dupy, że nawet nie mogą zadzwonić, ani nie dostają jedzenia. Trailer sugerował jakieś mocne kino trzymające w napięciu, ale w sumie poza tymi gadajacymi głowami to niewiele więcej ma do zaoferowania. Nie zrozumcie mnie źle - ja kocham takie gadane filmy, ale tu po prostu nie mamy zbyt wiele odkrywczego. Dużo łopaty, w pewnej chwili zaczyna to wszystko przybierać znamiona satyry(?) i jakiegoś kina obyczajowego o terapii małżeńskiej. Problemem jest też to, że mimo zaskakująco krótkiego 80-minutowego metrażu i tak wydaje się mocno rozciągnięty. Na plus fakt, że reżyserom udało się sprawić, iż to całe przesłuchanie mnie wymęczyło i podobnie jak bohaterowie chciałem uciec z tej konwersacji. Zakończenie puentujące film także całkiem spoko.
6/10
Humanitarna wampirzyca poszukuje osób chcących popełnić samobójstwo
Zmarnowany potencjał po raz 2. Nastawiałem się na jakieś intrygujące niekonwencjonalne terapeutyczne kino od Kanadyjczyków. Dostałem ledwie liźnięcie tematu. Jak na czarną komedię o świecie wampirów to za mało zabawy konwencją i krwistych smaczków, jak na kino o problemie samobójstwa za mało poważny i chwytający za serducho. Skrypt niestety obfituje w przewidywalność, banały i bohaterów, których widziałem już z tysiąc razy - niezrozumiała nastolatka, wrażliwy nastolatek, matka i ciotka przymuszające do swych wartości, bardziej empatyczny tatulek, łajzowata kuzynka, randomowy przygłup na którego reszta tej listy jest skazana...
Ogląda się przyjemnie, jest chemia między aktorskim duetem, na parę momentów nawet się patrzy ze szczerą satysfakcją (sekwencja ze słuchaniem "Emotions" <3), ale koniec końców scenariusz jest tak niedogotowany, że nawet nie wiadomo w jakim celu postanowiono zestawić akurat młodą wampirzycę z nastoletnim samobójcą. Równie dobrze w jej miejscu mogła być np. wilkołaczyca (a przypierdalaj się, Mefisto), a różnicy by nie stwierdzono. Myślę, że jakiś genialny błyskotliwy scenarzysta mógłby z takiego pomysłu wyciągnąć nawet 300%. Plus jeszcze parę dziur fabularnych czy wątków bez zakończenia - 6/10
Hiszpańskie kino o problemach z dostępem do trumpowskiej Ameryki dla imigrantów. No okey, ale potencjału tu starczyło tylko na etiudę. Ot, bohaterowie stawiając stopę na lotnisku zostają zabrani na intensywne przesłuchanie. Mają tak do dupy, że nawet nie mogą zadzwonić, ani nie dostają jedzenia. Trailer sugerował jakieś mocne kino trzymające w napięciu, ale w sumie poza tymi gadajacymi głowami to niewiele więcej ma do zaoferowania. Nie zrozumcie mnie źle - ja kocham takie gadane filmy, ale tu po prostu nie mamy zbyt wiele odkrywczego. Dużo łopaty, w pewnej chwili zaczyna to wszystko przybierać znamiona satyry(?) i jakiegoś kina obyczajowego o terapii małżeńskiej. Problemem jest też to, że mimo zaskakująco krótkiego 80-minutowego metrażu i tak wydaje się mocno rozciągnięty. Na plus fakt, że reżyserom udało się sprawić, iż to całe przesłuchanie mnie wymęczyło i podobnie jak bohaterowie chciałem uciec z tej konwersacji. Zakończenie puentujące film także całkiem spoko.
6/10
Humanitarna wampirzyca poszukuje osób chcących popełnić samobójstwo
Zmarnowany potencjał po raz 2. Nastawiałem się na jakieś intrygujące niekonwencjonalne terapeutyczne kino od Kanadyjczyków. Dostałem ledwie liźnięcie tematu. Jak na czarną komedię o świecie wampirów to za mało zabawy konwencją i krwistych smaczków, jak na kino o problemie samobójstwa za mało poważny i chwytający za serducho. Skrypt niestety obfituje w przewidywalność, banały i bohaterów, których widziałem już z tysiąc razy - niezrozumiała nastolatka, wrażliwy nastolatek, matka i ciotka przymuszające do swych wartości, bardziej empatyczny tatulek, łajzowata kuzynka, randomowy przygłup na którego reszta tej listy jest skazana...
Ogląda się przyjemnie, jest chemia między aktorskim duetem, na parę momentów nawet się patrzy ze szczerą satysfakcją (sekwencja ze słuchaniem "Emotions" <3), ale koniec końców scenariusz jest tak niedogotowany, że nawet nie wiadomo w jakim celu postanowiono zestawić akurat młodą wampirzycę z nastoletnim samobójcą. Równie dobrze w jej miejscu mogła być np. wilkołaczyca (a przypierdalaj się, Mefisto), a różnicy by nie stwierdzono. Myślę, że jakiś genialny błyskotliwy scenarzysta mógłby z takiego pomysłu wyciągnąć nawet 300%. Plus jeszcze parę dziur fabularnych czy wątków bez zakończenia - 6/10
24-07-2024, 13:53 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 25-07-2024, 08:58 przez Kryst_007.)
Spoiler




