Kolory zła. Czerwień
Krył się tu potencjał na w miarę interesujące kino gatunkowe z polskiego podwórka. Podobno sam materiał książkowy całkiem przyzwoity. Niestety wyszedł z tego kolejny polski bieda-thriller z tą różnicą, że zamiast logo TVN-u towarzyszy logo Netflixa. Realizacyjnie słabizna totalna, a reżyser nawet nie udaje, że stara się wykrzesać jakiś klimat. Wszystko tu po prostu nie skacze ponad rangę "polski film" (no może poza pracą kamery w scenie gdy naćpana Ostaszewska próbuje się wydostać z klubu na Elektryków - przez sekundę akurat tam nawet statystuję :))), a dobór muzyki to po prostu jakiś dramat. Niektóre amerykańskie kawałki wciśnięte tak losowo i jakby z jakiejś randomowej playlisty na Spotify, a wyłączając je to samej muzyki Chajdeckiego jest zdecydowanie za dużo i przypomina siłowanie się na Michała Lorenca. Moim zdaniem napięcie na tym cierpi mocno. Aktorzy się coś tam starają, niestety w niejednej scenie tak źle poprowadzeni, że z pustego i Salomon nie naleje. Szczególnie jak mają jeszcze wygłaszać te sztywne kwestie.
Wisienką na torcie jest zdecydowanie twist. Dawno tak żenującego i niezamierzenie bekowego zwrotu akcji nie widziałem jak babcię kocham. Otóż, okazuje się Serio, ja takie rozwiązanie zagadki widziałbym w parodii gatunkowej od Mela Brooksa czy nawet Monty Pythona. Jako, że jestem z Trójmiasta to tradycyjnie fajnie się odhaczało znane mi lokacje z filmu. Szkoda, że reżyserzy nie biorą z tego miejsca wszystkiego co najlepsze i nie zachowują klimatu takiej Gdyni na ekranie.
4/10
Krył się tu potencjał na w miarę interesujące kino gatunkowe z polskiego podwórka. Podobno sam materiał książkowy całkiem przyzwoity. Niestety wyszedł z tego kolejny polski bieda-thriller z tą różnicą, że zamiast logo TVN-u towarzyszy logo Netflixa. Realizacyjnie słabizna totalna, a reżyser nawet nie udaje, że stara się wykrzesać jakiś klimat. Wszystko tu po prostu nie skacze ponad rangę "polski film" (no może poza pracą kamery w scenie gdy naćpana Ostaszewska próbuje się wydostać z klubu na Elektryków - przez sekundę akurat tam nawet statystuję :))), a dobór muzyki to po prostu jakiś dramat. Niektóre amerykańskie kawałki wciśnięte tak losowo i jakby z jakiejś randomowej playlisty na Spotify, a wyłączając je to samej muzyki Chajdeckiego jest zdecydowanie za dużo i przypomina siłowanie się na Michała Lorenca. Moim zdaniem napięcie na tym cierpi mocno. Aktorzy się coś tam starają, niestety w niejednej scenie tak źle poprowadzeni, że z pustego i Salomon nie naleje. Szczególnie jak mają jeszcze wygłaszać te sztywne kwestie.
Wisienką na torcie jest zdecydowanie twist. Dawno tak żenującego i niezamierzenie bekowego zwrotu akcji nie widziałem jak babcię kocham. Otóż, okazuje się Serio, ja takie rozwiązanie zagadki widziałbym w parodii gatunkowej od Mela Brooksa czy nawet Monty Pythona. Jako, że jestem z Trójmiasta to tradycyjnie fajnie się odhaczało znane mi lokacje z filmu. Szkoda, że reżyserzy nie biorą z tego miejsca wszystkiego co najlepsze i nie zachowują klimatu takiej Gdyni na ekranie.
4/10
30-07-2024, 09:35 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-07-2024, 09:38 przez Kryst_007.)

Spoiler




