(21-06-2022, 10:06)OGPUEE napisał(a): Czytam wikipedię i czytam, że Andy niby to po tym filmie zechciałby zabawkę. Nie wiem, Astrala nie widziałem (i nie zanosi się, bym to zobaczył).A jednak zobaczyłem. I dołączę do opinii, że to zbędny film i nie czuć tego, że to na tym Buzzie wzorowano zabawkę. Przede wszystkim nie czuję, że to teorycznie film z lat 90. Np. już widzę jak w mainstreamowym filmie tamtej dekady producent pozwoliłby na jawny związek lesbijski (ale faktem jest, że jest to 1 minuta filmu i dałoby się wyciąć bez szkody). Na dodatek filmy z lat 90. były dużo bardziej kolorowe, bo tu same mdłe, wyblakłe kolory znajdujące w jałowych, burych krajobrazach. I dziwi mnie ten, kierunek artystyczny, bo to animacja, więc nie jest ograniczona cyfrowymi kamerami. A i inne filmy animowane z obecnej dekady mienią się żywą ferią barw. Niby idzie w ten gritty realism, co kłóci się z groteskową mordą Zurga, po której nawet niedorozwinięty umysłowo zczaił to złoczyńca. A Zurg nazywa się Zurg, bo to jedyne słowo wypowiadane przez doomboty.I niby Buzz czy jego partnerka mają bardziej "realistyczny" wygląd, gdy już ich przydupasy czyli Taika Waititi i grypsująca babka to ten obecny standard stylizowanej bajki Disneya.
Plus pewien jestem, że Andy, którego to miał być ukochany film, w rzeczywistości wynudziłby się na nim, no bardziej uderza w filozoficzny egzystencjalizm i mrok jest ten mniej rozrywkowy. Ogólnie to przypominało to brutalistyczne buły Nolana (nawet są Imaxowe sceny) niż np. Mroczne widmo. To jakby zrobić spinoff o Woodym, który tonalnie jest zbliżony do Niebieskiego żołnierza. W dodatku Buzz to nie jakiś spoko koleś pomagający lokalsom, tylko ten każdy buc "chcący pracować sam", na dodatek jest niezbyt kompetentny i musi polegać na innych, a także jego partnerka (i jej późniejsza wnuczka) popełniają mniej błędów. Spoilera odnośnie Zurga nie będę mówił, ale znowu twórcy za bardzo wpatrzyli się w Nolana, bo "realizm!!!" i na pewno któryś youtuber lepiej opisał, dlaczego ta zmiana nie działa (a inni, że to kolejna próba zniszczenia białej męskiej postaci).
I co najważniejsze - film jest nudny i niewiadomo do kogo był kierowany. Dla dzieci to zbyt nudne i mające kija w tyłku, a dorośli też nie znajdą niczego interesującego, bo niby gritty-reboot a są te próby zjedzenia ciastka przy jego jednoczesnym zachowaniu, jak sceny humorystyczne czy mechakot powstały do merchu. I ja jestem zdania, że zabawka Buzza powstała na bazie Buzz Lightyear of Star Command i to ona była powodem, że Andy chciał tej zabawki.
4/10
03-09-2026, 16:03 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 03-09-2026, 16:04 przez OGPUEE.)





