Muszę przyznać, że ostatio zawładnęło mną kilka soundtracków.:)
Return of the Living Dead - świetna punkowo-rockowa muzyka! Aż dziw, że zespoły ją wykonujące nie stały się gwiazdami. Dzięki temu soundtrackowi zainteresowałem się The Cramps (ich utwór z płyty - Surfin' Dead - jest genialny!). Szkoda tylko, że brak Trioxin Theme - utworu z początku filmu. Nigdy nie został wydany na żadnej płycie i można tylko znaleźć go wyrippowanego z filmu.
Full Metal Jacket - obłędne Paint in black Stonesów, cudownie głupawe Surfin' Bird Trashmenów i bardzo dobre pozostałe piosenki. Co ciekawe - lepiej się tego słucha z płyty niż na filmie. Takie utworu jakoś nie wpisują się w surowy klimat filmu Kubricka.
Rocky Horror Picture Show - tu powiem tylko jedno: głos Tima Curry'ego RZĄDZI.
Return of the Living Dead - świetna punkowo-rockowa muzyka! Aż dziw, że zespoły ją wykonujące nie stały się gwiazdami. Dzięki temu soundtrackowi zainteresowałem się The Cramps (ich utwór z płyty - Surfin' Dead - jest genialny!). Szkoda tylko, że brak Trioxin Theme - utworu z początku filmu. Nigdy nie został wydany na żadnej płycie i można tylko znaleźć go wyrippowanego z filmu.
Full Metal Jacket - obłędne Paint in black Stonesów, cudownie głupawe Surfin' Bird Trashmenów i bardzo dobre pozostałe piosenki. Co ciekawe - lepiej się tego słucha z płyty niż na filmie. Takie utworu jakoś nie wpisują się w surowy klimat filmu Kubricka.
Rocky Horror Picture Show - tu powiem tylko jedno: głos Tima Curry'ego RZĄDZI.
02-03-2006, 07:35






