(26-09-2024, 07:22)Corn napisał(a): Pomyłka - chodziło mi o HFR a D jest obok F na klawiaturze i nie zauważyłem
Ufff

(26-09-2024, 09:06)simek napisał(a): To chyba jest kwestia priorytetów, bo wygląda na to, że dla ciebie bardzo ważna jest sama wielkość ekranu, a dla mnie jednak ważniejsze są kolory i detale nawet kosztem mniejszego ekranu.
No w tym wypadku jedno niejako wynika z drugiego - im większy ekran, tym bardziej docenisz jakość, kolorystykę i będziesz miał lepiej widoczne detale. Inna sprawa, że trzeba to też przecież przeskalować pod kątem pomieszczenia - 3 metry od ekranu powinno się oglądać w warunkach domowych, więc w zależności od metrażu możesz sobie dobrać tyle cali, że będzie to satysfakcjonujące i w przeliczeniu odpowiadające kinowemu widokowi, gdzie ekran jest większy, ale sala też, więc raczej nie siadasz centralnie pod ekranem, tylko w którymś tam rzędzie ułożonych schodkowo siedzisk.
Czepiłeś się zresztą trochę tego "dużego ekranu", bo często pada w moich zdaniach, niemniej chodzi mi raczej o ogólne, z założenia większe warunki kinowe vs domowe - i to nawet przy założeniu, że rynek kina domowego cały czas się rozwija, a samoświadomych odbiorców, którzy wydają hajs na, dosłownie, prawdziwe kina domowe przybywa.
Cytat:W ostatnich latach porównanie jest dosyć łatwe, bo szedłem do kina, oglądałem, narzekałem na kiepską rozdzielczość i zwłaszcza na fatalne czernie, a kilka miesięcy później film pojawiał się na nośnikach czy streamingu i w 4K z HDR wyglądał wg mnie o niebo lepiej.
No rozumiem, przy czym pytanie, od którego wszystko się zaczęło, dotyczyło jednak kina sprzed lat 20-25, bo jakość współczesnych multipleksów niestety trochę spadła (samych filmów zresztą też), pojawiły się m.in. przywołane już problemy ze zbyt głośnym dźwiękiem, praktycznie nie ma już projekcjonistów, tylko wszystko sterowane jest komputerowo, itd. HDRa w kinie też nie uświadczysz (chyba, że idziesz na seans jakiegoś starszego tytułu, który kino wyświetla z płyty). Więc mogę zrozumieć, że jak usiądziesz z kakałkiem na puficzku przed telewizorkiem i odpalisz se streaminczek (dla mnie mający podobne problemy techniczne, co multipleksy, ale to już o tym pisałem) to możesz być bardziej ukontentowany. No, ale piszemy jednak o ogóle społeczeństwa i przeciętnych warunkach domowych vs kinowych.
Cytat:Co do otoczki, to też kwestia tego co cię drażni: ja nienawidzę w kinie (chodzę głównie do Cinema City) tego, że na dole, po obu stronach ekranu przez calutki seans mam świecące zielone napisy "wyjście ewakuacyjne", a u siebie najbardziej lubię oglądać w takich warunkach, że jest kompletna ciemność i ekran z filmem jest JEDYNYM źródłem światła, dla mnie to bardzo ważne i to pozwala mi zanurzyć się w filmowy świat, a gigantyczny ekran niekoniecznie.
No nie, jeśli oglądasz coś na TV to powinieneś mieć jednak jakieś niewielkie źródło światła jako kontrapunkt, najlepiej za telewizorem (te nowe modele oferują zresztą świetlaną otoczkę, która dopasowuje się do treści filmu - widziałem o kumpla, mega fajnie się sprawdza). Całkowita ciemność jest dobra tylko dla projektorów. Poza tym, znowu - przeciętny Kowalski ogląda tv przy pełnym świetle czy to dziennym, czy sztucznym i ma wywalone. Nie każdy może sobie też pozwolić na całkowite zaciemnienie pomieszczenia.
Co do wyjść ewakuacyjnych to zgoda, choć w zależności od kina są lepiej lub gorzej "ukryte".
Cytat:Tutaj pojawia się pytanie co dokładnie, jakie warunki oglądania porównujemy ze sobą:
A) większość, czyli jakąś średnią warunków domowych vs średnie warunki kinowe
B) najlepsze możliwe warunki domowe vs najlepsze warunki kinowe
C) dobre warunki domowe vs przeciętne polskie kino
Myślę, że trzeba połączyć A z C w tym wypadku, biorąc pod uwagę, że pod względem technicznym i finansowym niemal każdy może sobie stworzyć dobre warunki domowe (albo przynajmniej satysfakcjonujące dla niego). Wszystko rozbija się raczej o czas, chęci i podejście do sprawy - ludziom zwyczajnie nie zależy i mają ważniejsze sprawy na głowie. A nawet jakby im się zachciało, to [tu wstaw dowolną wymówkę/warunki mieszkalne]. Wiadomo, że każdy sobie inaczej odpowie na to pytanie, bo też i każdy ma inne potrzeby. Ja akurat mam wykurwiste warunki domowe, co jednak bynajmniej nie sprawia, że z miejsca mam wywalone na kino, bo dobry blockbuster wolę obejrzeć premierowo właśnie tam. Gorzej, że takowych, jak i generalnie interesującej mnie treści, na którą mogę sobie pójść w ciemno, jest coraz mniej. A starsze tytuły wolę jednak już odpalić w domu w super jakości niż ganiać do Iluzjonów - choć i tu są wyjątki.
Cytat:B też wygrywa kino, no bo istnieją takie, które mają wyjebany projektor 4K, czy może nawet 8K z wszelkimi bajerami albo puszczają z taśmy 70mm na gigantycznym ekranie z obłędnym dźwiękiem, no ale takich kin jest pewnie kilkanaście, czy kilkadziesiąt na świecie.
Myślę, że sam IMAX wystarczy tutaj za punkt odniesienia. Bo najbliższe kino puszczające taśmy 70mm to chyba w Niemczech znajdziemy, potem we Francji.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings
26-09-2024, 13:16 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 26-09-2024, 13:17 przez Mefisto.)






