Wolf Creek (2005)
Byłem zmuszony do wzięcia paru dni przerwy od Spooktoberu ale wróciłem i wrzuciłem za ruszt film McLeana.
Na dobry początek muszę pochwalić film od strony postaci, i to nie tylko ze strony mordercy ale także pod względem naszych protagonistów. Poświęcono na początku sporo czasu na rozwinięcie ich relacji i nawet udało mi się ich trochę polubić. Potem pojawia się oczywiście Taylor, który sam w sobie jest naprawdę dobrym bad guyem, i ma jeszcze do tego fajny śmiech i stylówę.
Australijskie lokacje też zaliczam na plus, czasami przypominało mi to wszystko pierwszego Mad Maxa.
Niestety mimo wszystkich tych pochwał nie jestem w stanie powiedzieć że byłem 100% zadowolony z seansu bo mam wrażenie że McLeanowi trochę ten film zaczął w drugiej połowie uciekać.Pod koniec jakoś tak brakuje temu wszystkiemu napięcia a dokładnie wtedy powinno się było dowalić do pieca.
6/10
Byłem zmuszony do wzięcia paru dni przerwy od Spooktoberu ale wróciłem i wrzuciłem za ruszt film McLeana.
Na dobry początek muszę pochwalić film od strony postaci, i to nie tylko ze strony mordercy ale także pod względem naszych protagonistów. Poświęcono na początku sporo czasu na rozwinięcie ich relacji i nawet udało mi się ich trochę polubić. Potem pojawia się oczywiście Taylor, który sam w sobie jest naprawdę dobrym bad guyem, i ma jeszcze do tego fajny śmiech i stylówę.
Australijskie lokacje też zaliczam na plus, czasami przypominało mi to wszystko pierwszego Mad Maxa.
Niestety mimo wszystkich tych pochwał nie jestem w stanie powiedzieć że byłem 100% zadowolony z seansu bo mam wrażenie że McLeanowi trochę ten film zaczął w drugiej połowie uciekać.Pod koniec jakoś tak brakuje temu wszystkiemu napięcia a dokładnie wtedy powinno się było dowalić do pieca.
6/10
07-10-2024, 08:41





