The Shadow Stray (2024)
Timo Tjahjanto to reżyser znany z netflixowego mordobicia Przyjdzie po nas noc (myślałem że to film sprzed dwóch lat a miał premierę 4 lata temu), która raczej spotkała się z dobrym przyjęciem, ale ja mimo docenienia kaskaderki, choreografii mordobić, to miałem dużo problemów z tym filmem. Może też dlatego bo dla mnie nie ma nic lepszego niż The Villainess z 2017 roku, który całościowo nie był idealnym filmem (za dużo było melodramatu) w tej azjatyckiej kopii Nikity Luca Bessona (niby tak oficjalnie nie jest, ale widać z jakiej produkcji twórcy zżynali), ale dostałem w tamtym filmie sceny akcji i mordobicia, do których późniejszy żaden azjatycki film nie doskoczył. Ale obejrzałem Błędny cień, bo obejrzę każdą tego typu produkcję. Film mnie zaskoczył bo jest jakaś tam fabuła, jak na krwawą rozróbę, a nawet są dwa wątki prowadzone równolegle, które łączą się w finale. Więc fabuła nie jest totalnie pretekstowa. No i polubiłem główna bohaterkę, która ma najbardziej niewinny wygląd jaki może mieć, wygląda prawie jak dziecko, więc fajnie to kontrastuje z tym jak rozpierdala, sorry za wyrażenie, wszystkich złoli.
Zaznaczam że jest to bardzo brutalny film. Oczywiście produkcje z Azji z tego słyną, więc żadne zaskoczenie, a film nie ukrywa tego, bo już w piątej minucie jest pokazana dekapitacja głowy. Niestety film cierpi na to na co cierpi wiele filmów akcji/mordobić, czyli krew jest komputerowa, jest CGI w mocniejszych scenach. Ale przyznam że dawno nie widziałem tak brutalnego akcyjniaka w którym twórcy nikogo nie oszczędzają, ani kobiet ani dzieci. Krew się leje litrami, są ucinane głowy, wbijanie haki, gwoździe, miażdżone czaszki, a szczególnie twórcy upodobali sobie palenie ludzi. Tyle ludzkich żywych pochodni dawno nie widziałem. Poziom brutalności jest tak duży że czasami czułem się jakbym oglądał kolejną część Piły, w której wchodzą twórcy na wyższy poziom w wymyślaniu co można z ludzkim ciałem jeszcze zrobić i to nie jest przypadek, bo reżyser i scenarzysta odpowiada też za serię horrorów VHS.
Sceny bójek są spoko, tylko że ja ciągle mam w głowie, że nic nie przebije Pani Zło, więc nie robiły na mnie wrażenia, ale nie nudziłem się bo nawet polubiłem główna bohaterkę o niewinnym wyglądzie. Oczywiście można się czepiać że bandziory mają zeza i coś nie mogą trafić Trzynastki, a ona wystarczy, że zada kilka ciosów i potrafi facetowi pół twarzy odciąć. Ale to też nie jest tylko mordobicie, bo też są strzelaniny i pościgi samochodowe. Ale w pewnym momencie a dokładnie finałowa walka dwóch dziewczyn to już była przesada. Nie chodzi mi o to ile ciosów laski od siebie zebrały, ale w pewnym momencie tak się zaczęły dziewczyny wydzierać, że musiałem przyciszyć telewizor, bo jeszcze by ktoś pomyślał że oglądam jakiś film z gatunku porno i duszno. Tym wydzieraniem się w końcówce przekroczyli dla mnie twórcy tą cienką granicę między epicką walką a pójściem za daleko, zacząłem się śmiać. Film wszedł w końcówce w rejony parodii, jakbym oglądał scenę w Hot Shots 2 z królikiem, gdy do siebie strzelają a królik mówi, czy jak to tam było, że ja jeszcze żyję. Ale doceniam za rozmach produkcji i jednak to jest lepszy film niż Przyjdzie po nas noc, choć nie wiem czy scena na napisach końcowych była potrzebna. Mimo wielu wad postawię 6/10.
Brothers (2024)
Reżyser jednej z lepszej komedii ostatnich lat "Palm Springs" wraca z komedią z Peterem Dinklage i Joshem Brolinem, a na drugim planie Glenn Close w roli mamy (Brolin i Close we wspólnych scenach wyglądają jak małżeństwo a nie syn i mama), Brendan Fraser (totalnie przeszarżował swoją rolę), Marisa Tomei (ona się w ogóle nie starzeje, nic nie traci ze swojego uroku) i bardzo się zawiodłem. Może z 2, 3 razy zaśmiałem się w całym filmie. Oczywiście humor to rzecz mocno subiektywna, więc oceńcie sami, ale to bardzo średnia produkcja, którą dało się oglądać głównie dzięki dwójce głównych aktorów, choć też nie jest tak że wspięli się tytułowi bracia na jakiś mistrzowski poziom. Ocena: 5/10.
Mr. Crocket (2024)
Nie wiem czy jest taki gatunek jak horror blaxploitation, ale właśnie taki film obejrzałem na Disney+, czyli obsada w całości czarnoskóra (zgaduję że po drugiej stronie kamery większość to też Afroamerykanie). Akcja dzieje się w latach 80, może w latach 90, a przynajmniej tak wygląda, co mnie nie dziwi bo ważnym elementem filmu jest kaseta video i magnetowid. Choć to żaden problem, równie dobrze mógłby to być film o mordercy wychodzącym nie z kasety video, ale z pliku filmowego, który oglądają bohaterowie na laptopie, na jakiejś stronie internetowej. Widocznie twórcy są miłośnikami horrorów z lat 80 i 90. A fabuła to połączenie pomysłów z filmów Wesa Cravena takich jak Koszmar z ulicy Wiązów ze Shockerem (szczególnie to wchodzenie do programu w telewizorze wyglądało jak w Shockerze). Pierwszy z nich to klasyk gatunku, a drugi to mało znany film, głównie fanom Wesa Cravena, którzy widzieli wszystko tak jak ja, albo fanom Archiwum X, którzy nadrobili filmografię głównej obsady XFiles, bo w Shockerze główną rolą gra Mitch Pileggi znany z roli wicedyrektora FBI Waltera Skinnera.
Wracając do filmu na Disney+ jest to historia która toczy się wokół tytułowego Pana Crocketa, który prowadzi program dla dzieci w stylu Ulicy Sezamkowej. No i myk jest taki, że gdy kaseta video trafia do rodziny, w której rodzice źle traktują swoje dzieci, wystarczy że powiedzą w kłótni - wolałabym żebyś zniknął - to wychodzi pan Crocket z telewizora i razem ze swoimi muppetami morduje w okrutny sposób rodziców, a dzieci znikają. Film już w pierwszych minutach pokazuje jaka to campowa jest produkcja, niepozbawiona (he, he) czarnego humoru, której plusem jest tytułowy Pan Crocket. Nie kojarzę aktora z niczego, ale świetnie się odnalazł w tej roli. Plusem jest też klimat jaki udało się utworzyć, choć widać że budżet nie był za duży albo nagle się skończył.
Jest kilka pomysłowych krwawych scen, ale też są momenty gdy kamera ucieka i nic nie pokazuje tak jakby po prostu brakło kasy, a co za tym idzie sztucznej krwi albo nie wiedzieli jak zrealizować scenę. No i finał jest bardzo niesatysfakcjonujący, niby stawka rośnie, robi się coraz bardziej pokręcona atmosfera, ale ostatecznie finał nie dowozi. Nie da się na filmie nudzić, trwa 90 minut, ale to jeden z tych przypadków gdy film powinien być dłuższy bo tempo czasami jest zbyt szybkie. Ostatnia scena oczywiście zapowiada kontynuację i chętnie obejrzę, tylko niech dostaną twórcy więcej kasy od Hulu/Disneya, bo Pan Crockett to może być kolejny ciekawy antagonista z horrorów. Ocena: 6/10.
Carved (2024)
Film o zabójczej dyni, która mści się na mieszkańcach miasteczka, za to co robią w Halloween z jej braćmi i siostrami. Twórcy od pierwszej sceny nie ukrywają co to jest za campowa produkcja oddająca hołd filmom o np zabójczych pomidorach (nie przypominam sobie, czy były inne mordercze owoce i warzywa), więc jeśli kupicie konwencje tego filmu będziecie się dobrze bawić. W jednej z ról występuje Elvis Nolasco, który gra w innym horrorze od Hulu Pan Crocket tytułową rolę, a tamta produkcja na Disney+ pojawiła się tydzień temu. Sprawdziłem, czy Nolasco to jakaś dawna gwiazda horrorów z lat 80, której w ogóle nie kojarzę, skoro zagrał w dwóch nowych horrorach, jakie ostatnio obejrzałem, ale tak nie jest. To jest aktor głównie znany z seriali. Ocena: 5/10.
Timo Tjahjanto to reżyser znany z netflixowego mordobicia Przyjdzie po nas noc (myślałem że to film sprzed dwóch lat a miał premierę 4 lata temu), która raczej spotkała się z dobrym przyjęciem, ale ja mimo docenienia kaskaderki, choreografii mordobić, to miałem dużo problemów z tym filmem. Może też dlatego bo dla mnie nie ma nic lepszego niż The Villainess z 2017 roku, który całościowo nie był idealnym filmem (za dużo było melodramatu) w tej azjatyckiej kopii Nikity Luca Bessona (niby tak oficjalnie nie jest, ale widać z jakiej produkcji twórcy zżynali), ale dostałem w tamtym filmie sceny akcji i mordobicia, do których późniejszy żaden azjatycki film nie doskoczył. Ale obejrzałem Błędny cień, bo obejrzę każdą tego typu produkcję. Film mnie zaskoczył bo jest jakaś tam fabuła, jak na krwawą rozróbę, a nawet są dwa wątki prowadzone równolegle, które łączą się w finale. Więc fabuła nie jest totalnie pretekstowa. No i polubiłem główna bohaterkę, która ma najbardziej niewinny wygląd jaki może mieć, wygląda prawie jak dziecko, więc fajnie to kontrastuje z tym jak rozpierdala, sorry za wyrażenie, wszystkich złoli.
Zaznaczam że jest to bardzo brutalny film. Oczywiście produkcje z Azji z tego słyną, więc żadne zaskoczenie, a film nie ukrywa tego, bo już w piątej minucie jest pokazana dekapitacja głowy. Niestety film cierpi na to na co cierpi wiele filmów akcji/mordobić, czyli krew jest komputerowa, jest CGI w mocniejszych scenach. Ale przyznam że dawno nie widziałem tak brutalnego akcyjniaka w którym twórcy nikogo nie oszczędzają, ani kobiet ani dzieci. Krew się leje litrami, są ucinane głowy, wbijanie haki, gwoździe, miażdżone czaszki, a szczególnie twórcy upodobali sobie palenie ludzi. Tyle ludzkich żywych pochodni dawno nie widziałem. Poziom brutalności jest tak duży że czasami czułem się jakbym oglądał kolejną część Piły, w której wchodzą twórcy na wyższy poziom w wymyślaniu co można z ludzkim ciałem jeszcze zrobić i to nie jest przypadek, bo reżyser i scenarzysta odpowiada też za serię horrorów VHS.
Sceny bójek są spoko, tylko że ja ciągle mam w głowie, że nic nie przebije Pani Zło, więc nie robiły na mnie wrażenia, ale nie nudziłem się bo nawet polubiłem główna bohaterkę o niewinnym wyglądzie. Oczywiście można się czepiać że bandziory mają zeza i coś nie mogą trafić Trzynastki, a ona wystarczy, że zada kilka ciosów i potrafi facetowi pół twarzy odciąć. Ale to też nie jest tylko mordobicie, bo też są strzelaniny i pościgi samochodowe. Ale w pewnym momencie a dokładnie finałowa walka dwóch dziewczyn to już była przesada. Nie chodzi mi o to ile ciosów laski od siebie zebrały, ale w pewnym momencie tak się zaczęły dziewczyny wydzierać, że musiałem przyciszyć telewizor, bo jeszcze by ktoś pomyślał że oglądam jakiś film z gatunku porno i duszno. Tym wydzieraniem się w końcówce przekroczyli dla mnie twórcy tą cienką granicę między epicką walką a pójściem za daleko, zacząłem się śmiać. Film wszedł w końcówce w rejony parodii, jakbym oglądał scenę w Hot Shots 2 z królikiem, gdy do siebie strzelają a królik mówi, czy jak to tam było, że ja jeszcze żyję. Ale doceniam za rozmach produkcji i jednak to jest lepszy film niż Przyjdzie po nas noc, choć nie wiem czy scena na napisach końcowych była potrzebna. Mimo wielu wad postawię 6/10.
Brothers (2024)
Reżyser jednej z lepszej komedii ostatnich lat "Palm Springs" wraca z komedią z Peterem Dinklage i Joshem Brolinem, a na drugim planie Glenn Close w roli mamy (Brolin i Close we wspólnych scenach wyglądają jak małżeństwo a nie syn i mama), Brendan Fraser (totalnie przeszarżował swoją rolę), Marisa Tomei (ona się w ogóle nie starzeje, nic nie traci ze swojego uroku) i bardzo się zawiodłem. Może z 2, 3 razy zaśmiałem się w całym filmie. Oczywiście humor to rzecz mocno subiektywna, więc oceńcie sami, ale to bardzo średnia produkcja, którą dało się oglądać głównie dzięki dwójce głównych aktorów, choć też nie jest tak że wspięli się tytułowi bracia na jakiś mistrzowski poziom. Ocena: 5/10.
Mr. Crocket (2024)
Nie wiem czy jest taki gatunek jak horror blaxploitation, ale właśnie taki film obejrzałem na Disney+, czyli obsada w całości czarnoskóra (zgaduję że po drugiej stronie kamery większość to też Afroamerykanie). Akcja dzieje się w latach 80, może w latach 90, a przynajmniej tak wygląda, co mnie nie dziwi bo ważnym elementem filmu jest kaseta video i magnetowid. Choć to żaden problem, równie dobrze mógłby to być film o mordercy wychodzącym nie z kasety video, ale z pliku filmowego, który oglądają bohaterowie na laptopie, na jakiejś stronie internetowej. Widocznie twórcy są miłośnikami horrorów z lat 80 i 90. A fabuła to połączenie pomysłów z filmów Wesa Cravena takich jak Koszmar z ulicy Wiązów ze Shockerem (szczególnie to wchodzenie do programu w telewizorze wyglądało jak w Shockerze). Pierwszy z nich to klasyk gatunku, a drugi to mało znany film, głównie fanom Wesa Cravena, którzy widzieli wszystko tak jak ja, albo fanom Archiwum X, którzy nadrobili filmografię głównej obsady XFiles, bo w Shockerze główną rolą gra Mitch Pileggi znany z roli wicedyrektora FBI Waltera Skinnera.
Wracając do filmu na Disney+ jest to historia która toczy się wokół tytułowego Pana Crocketa, który prowadzi program dla dzieci w stylu Ulicy Sezamkowej. No i myk jest taki, że gdy kaseta video trafia do rodziny, w której rodzice źle traktują swoje dzieci, wystarczy że powiedzą w kłótni - wolałabym żebyś zniknął - to wychodzi pan Crocket z telewizora i razem ze swoimi muppetami morduje w okrutny sposób rodziców, a dzieci znikają. Film już w pierwszych minutach pokazuje jaka to campowa jest produkcja, niepozbawiona (he, he) czarnego humoru, której plusem jest tytułowy Pan Crocket. Nie kojarzę aktora z niczego, ale świetnie się odnalazł w tej roli. Plusem jest też klimat jaki udało się utworzyć, choć widać że budżet nie był za duży albo nagle się skończył.
Jest kilka pomysłowych krwawych scen, ale też są momenty gdy kamera ucieka i nic nie pokazuje tak jakby po prostu brakło kasy, a co za tym idzie sztucznej krwi albo nie wiedzieli jak zrealizować scenę. No i finał jest bardzo niesatysfakcjonujący, niby stawka rośnie, robi się coraz bardziej pokręcona atmosfera, ale ostatecznie finał nie dowozi. Nie da się na filmie nudzić, trwa 90 minut, ale to jeden z tych przypadków gdy film powinien być dłuższy bo tempo czasami jest zbyt szybkie. Ostatnia scena oczywiście zapowiada kontynuację i chętnie obejrzę, tylko niech dostaną twórcy więcej kasy od Hulu/Disneya, bo Pan Crockett to może być kolejny ciekawy antagonista z horrorów. Ocena: 6/10.
Carved (2024)
Film o zabójczej dyni, która mści się na mieszkańcach miasteczka, za to co robią w Halloween z jej braćmi i siostrami. Twórcy od pierwszej sceny nie ukrywają co to jest za campowa produkcja oddająca hołd filmom o np zabójczych pomidorach (nie przypominam sobie, czy były inne mordercze owoce i warzywa), więc jeśli kupicie konwencje tego filmu będziecie się dobrze bawić. W jednej z ról występuje Elvis Nolasco, który gra w innym horrorze od Hulu Pan Crocket tytułową rolę, a tamta produkcja na Disney+ pojawiła się tydzień temu. Sprawdziłem, czy Nolasco to jakaś dawna gwiazda horrorów z lat 80, której w ogóle nie kojarzę, skoro zagrał w dwóch nowych horrorach, jakie ostatnio obejrzałem, ale tak nie jest. To jest aktor głównie znany z seriali. Ocena: 5/10.
23-10-2024, 01:40 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 23-10-2024, 01:41 przez michax.)





