(28-10-2024, 15:37)Dr Strangelove napisał(a): The Falcon and the Snowman (1985) - reż. John Schlesinger czyli Szpiedzy tacy jak my, ale na poważnie.
Niby taki mały klasyk, recenzje pozytywne, a tu jednak rozczarowanie.
Historia niby ciekawa z gatunku "nie bądź głupi", ale ciężko się nią ekscytować bo bohaterowie są po prostu głupi. Jeden (Penn) jest totalnym wariatem i narkomanem, a drugi niby ten mądrzejszy i bardziej opanowany (Hutton) w sumie okazuje się jeszcze głupszy bo wchodzi w spółkę z tym pierwszym. Więc człowiek czeka tylko na to kiedy ich zamkną i to bez specjalnej ekscytacji. Plus w sumie nie wiadomo o co chodziło Huttonowi i jaką miał motywację. Niby jest, że ruszyło go sumienie, że mój kraj jest wredny i CIA jeszcze wredniejsze ale jest to tak słabo zarysowane i pokazane, że w sumie diabli wiedzą po co to robił.
Słabe to było, choć cała warstwa realizacyjna i gra aktorska na wysokim poziomie.
VHS-owy "Sokol i Koka".
Od jakiegos czasu nadrabiam mniej znana filmografie legendarnych rezyserow lat 70 tzn. takich, ktorzy w tamtej dekadzie objawili sie z jakims wielkim klasykiem. John Schlesinger to kaurat ma dwa takie filmy na koncie, przy czym jeden pod koniec lat 60. Pisze o tym, bo wlasnie przedwczoraj lecialem przez jego filmografie, robiac sobie playliste i dzisiaj czeka mnie seans "Pacific Heights", czyli przedstawiciela podgatunku o psycho-sasiedzie/wspolokatorze, ktory zarl mocno w pierwszej polowie lat 90.
Tak tylko, pogadac sobie chcialem :)
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
28-10-2024, 16:34 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-10-2024, 16:35 przez Bucho.)





