Godziny
Odhaczam sobie powoli kupkę wstydu. Na początek Daldry i chyba jego najbardziej znane i cenione dzieło. Film tak bardzo głęboki emocjonalnie, że aż za bardzo!, przez co totalnie po mnie spłynęło tak naprawdę wszystko co próbował poruszyć. Niby to ciepiernie i radzenie sobie z problemami przez kobiety jest tutaj pokazane jako coś hmmm ponadczasowego? Uniwersalnego? Kobiety miały źle kiedyś, mają źle współcześnie? No życie kurde bela. Panowie mają tak samo :) W ogóle powolne tempo filmu z tą depresyjną i przytłaczającą momentami atmosferą to niezłe combo. Doceniam natomiast za aktorstwo - Kidman i Harris najlepsi, muzyka Glassa petarda (szkoda, że trafił wtedy na rok Goldenthala, który kosił wszystkie nagrody po kolei), zdjęcia bardzo ładne, fajne pokazanie różnych epok, no i reżysersko Daldry daje radę, gdzie całkiem dobrze przeplata te historie ze sobą (aczkolwiek z początku miałem trudne wejście w te narracje).
Mimo wszystko nie jest to kino dla mnie. Drugi raz nie obejrzę. Zbyt pesymistyczne w swoim wydźwięku, za bardzo silące się na ukazanie skomplikowanych emocji bohaterek. Zero poruszenia, raczej meh. Ale aktorsko i technicznie to pierwsza liga - 6/10 :)
I mała ciekawostka, o której dowiedziałem się dzięki obejrzeniu tego filmu.
Pojawia się w nim utwór Glassa, którego na liście OST nie widze. Mianowicie chodzi o utwór "Metamorphosis Two", który uważam za coś pięknego i od razu wpadł mi w ucho w trakcie seansu z racji tego, że znałem go wcześniej dzięki polskim rapsom. Sampel z tego utworu został wykorzystany przez polskiego producenta Matka w utworze "O Mnie Się Nie Martw" Bonsona, który swoją drogą podobnie jak film porusza wątki samobójcze.
Odhaczam sobie powoli kupkę wstydu. Na początek Daldry i chyba jego najbardziej znane i cenione dzieło. Film tak bardzo głęboki emocjonalnie, że aż za bardzo!, przez co totalnie po mnie spłynęło tak naprawdę wszystko co próbował poruszyć. Niby to ciepiernie i radzenie sobie z problemami przez kobiety jest tutaj pokazane jako coś hmmm ponadczasowego? Uniwersalnego? Kobiety miały źle kiedyś, mają źle współcześnie? No życie kurde bela. Panowie mają tak samo :) W ogóle powolne tempo filmu z tą depresyjną i przytłaczającą momentami atmosferą to niezłe combo. Doceniam natomiast za aktorstwo - Kidman i Harris najlepsi, muzyka Glassa petarda (szkoda, że trafił wtedy na rok Goldenthala, który kosił wszystkie nagrody po kolei), zdjęcia bardzo ładne, fajne pokazanie różnych epok, no i reżysersko Daldry daje radę, gdzie całkiem dobrze przeplata te historie ze sobą (aczkolwiek z początku miałem trudne wejście w te narracje).
Mimo wszystko nie jest to kino dla mnie. Drugi raz nie obejrzę. Zbyt pesymistyczne w swoim wydźwięku, za bardzo silące się na ukazanie skomplikowanych emocji bohaterek. Zero poruszenia, raczej meh. Ale aktorsko i technicznie to pierwsza liga - 6/10 :)
I mała ciekawostka, o której dowiedziałem się dzięki obejrzeniu tego filmu.
Pojawia się w nim utwór Glassa, którego na liście OST nie widze. Mianowicie chodzi o utwór "Metamorphosis Two", który uważam za coś pięknego i od razu wpadł mi w ucho w trakcie seansu z racji tego, że znałem go wcześniej dzięki polskim rapsom. Sampel z tego utworu został wykorzystany przez polskiego producenta Matka w utworze "O Mnie Się Nie Martw" Bonsona, który swoją drogą podobnie jak film porusza wątki samobójcze.
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
08-11-2024, 22:23





