Cameron zrobił pionierskie demo technologiczne, na które sam poszedłem do kina dwa razy - za drugim razem całkiem szczerze dla muszych gówien na szybie pojazdu RDA, będących w tym momencie ostateczną manifestacją przestrzennego 3D w kinie.
Ale to nigdy nie były filmy - krytyka Martina względem Marvela odnosi się do nich z 10x większą mocą. Nazwanie czegokolwiek co popełnił Cameron "autorskim" jest IMHO nadużyciem - od ostentacyjnie zerżniętego z Ellisona Terminatora, przez kolejne sequele (Aliens) i remake'i (True Lies) aż po czymkolwiek są Avatary. To technologiczne benchmarki które wypada choć raz przepuścić przez system. Ale, nawiązując do Klasyka, z demona w nich tyle co trucizny w zapałce.
Ale to nigdy nie były filmy - krytyka Martina względem Marvela odnosi się do nich z 10x większą mocą. Nazwanie czegokolwiek co popełnił Cameron "autorskim" jest IMHO nadużyciem - od ostentacyjnie zerżniętego z Ellisona Terminatora, przez kolejne sequele (Aliens) i remake'i (True Lies) aż po czymkolwiek są Avatary. To technologiczne benchmarki które wypada choć raz przepuścić przez system. Ale, nawiązując do Klasyka, z demona w nich tyle co trucizny w zapałce.
11-11-2024, 03:31





