z niewyjaśnionych dla mnie przyczyn obejrzałem jednym ciągiem Star Treki JJ Abramsa. Nie wiem czego oczekiwałem, i dlaczego obejrzałem wszystkie trzy z rzędu, ale cholera, to było tak słabe że jakoś sam nie wiem, co mnie podkusiło.
W tych filmach - a oceniam wsie na raz - leży i kwiczy dosłownie wszystko. Nawet nie chce mi się pisać. Gorzej jest jeszcze wtedy, gdy rozebrałem elementy tych produkcji i zobaczyłem, po trylogii, że JJ Abrams zrobił po prostu jakiegoś a'la Marvela, tylko pod nazwą Star Trek. Czego tu nie ma? No, wszystko jest! Mordobicie co i rusz, jakieś super herosy, magiczne toksyny uzdrawiające, teleportacje w kluczowych momentach (normalnie superpower!) głupawi albo super głupawi bohaterowi tworzące decyzje bez praw logiki, bohaterowie wpieprzeni bo tak i za grosz w nich życia, antagoniści pochodzą z kosmosu. EJ, tu jest wszystko co ma Marvel, tylko gorzej. Stawka? Żadna! Enteprise dostaje trzy razy w dupę i jest git.
Kapitan Kirk? Kpina z postaci, kpina z zasad w świecie i kpi sobie z zasad w filmie. Zauważyłem, że na TRZY części aż DWIE części zaczynają się jakąś hucpą Kirka, serio?? Brakowało pomysłów czy co? Ekipa Enterprise jest bezwbarwna, poza Spockiem, no on jest akurat spoko, he he he, ale też sama postać jest konsekwentna cały czas, z tym że znów jest uratowana magicznym beam oraz super-powa kombinezonem. Ogólnie, jest tu tyle logiki, co w Harrrym Poterze, tylko gorzej.
Oceniając całość, daję naciągane 3 i nawet nie chce mi się myśleć, która z tych trzech części była lepsza czy gorsza, bo w sumie wszystkie są na jedno kopyto.
W tych filmach - a oceniam wsie na raz - leży i kwiczy dosłownie wszystko. Nawet nie chce mi się pisać. Gorzej jest jeszcze wtedy, gdy rozebrałem elementy tych produkcji i zobaczyłem, po trylogii, że JJ Abrams zrobił po prostu jakiegoś a'la Marvela, tylko pod nazwą Star Trek. Czego tu nie ma? No, wszystko jest! Mordobicie co i rusz, jakieś super herosy, magiczne toksyny uzdrawiające, teleportacje w kluczowych momentach (normalnie superpower!) głupawi albo super głupawi bohaterowi tworzące decyzje bez praw logiki, bohaterowie wpieprzeni bo tak i za grosz w nich życia, antagoniści pochodzą z kosmosu. EJ, tu jest wszystko co ma Marvel, tylko gorzej. Stawka? Żadna! Enteprise dostaje trzy razy w dupę i jest git.
Kapitan Kirk? Kpina z postaci, kpina z zasad w świecie i kpi sobie z zasad w filmie. Zauważyłem, że na TRZY części aż DWIE części zaczynają się jakąś hucpą Kirka, serio?? Brakowało pomysłów czy co? Ekipa Enterprise jest bezwbarwna, poza Spockiem, no on jest akurat spoko, he he he, ale też sama postać jest konsekwentna cały czas, z tym że znów jest uratowana magicznym beam oraz super-powa kombinezonem. Ogólnie, jest tu tyle logiki, co w Harrrym Poterze, tylko gorzej.
Oceniając całość, daję naciągane 3 i nawet nie chce mi się myśleć, która z tych trzech części była lepsza czy gorsza, bo w sumie wszystkie są na jedno kopyto.
“A man holds sacred only 3 things. His home, his children, and his mother. He who dares to harm any of these, whomever god he serve, pray to them for mercy. You will receive none from the man.”
15-11-2024, 21:25





