Ja niestety uważam (z bólem), że Scott to się już wieki temu skończył. Miał bardzo fajny debiut, później dwa arcydzieła i dziwno-freudowski, a przy tym niedoceniany mocno film fantasy. Później to już jednak ostry zjazd w dół. Jasne, w 80s-ach jeszcze nadrabiał mocarnym klimatem (ten jego styl wizualny był naprawdę unikatowy, Tony też miał "to coś"), ale filmy to już nie był ten kaliber. Black Rain niby lubię, ale to takie tam pierdołki są, w sumie z Osaczoną podobnie. Od lat 90. to już głównie słabizna z przebłyskami - z reguły reżyserskimi, jak Gladiator, Thelma i Louise, Kingdom of Heaven czy już nawet ten Adwokat. Ale są to już niestety "filmy z problemami" i z reguły mniejszymi ambicjami.
Gladiatora nigdy zbytnio nie lubiłem. Nakręcone to świetnie, muzyka, zdjęcia, kostiumy, obsada - tip top. Tylko pierdoły, i niestety na tym dla mnie polega problem. Te jego pierwsze filmy miały jakąś głębie, przemyślaną koncepcję. Od dłuższego czasu Ridley woli się zatrzymać na fajnej stylówie i to mu wystarczy. A ostatnimi czasy to już bardzo mocno idzie w takie samoświadome, campowo prześmiewcze tony - House of Gucci czy Napoleon to taka jawna beka na maksa, która byłaby fajna gdyby zrobił ją Verhoeven w swoim peaku, ale u Scotta takie odjazdy wychodzą na pół gwizdka i jednak człowiek wolałby żeby to było jakoś bardziej na poważnie. Z tego typu prób chyba jedynie jako tako ten Adwokat się broni. No i był też "Last Duel", który wyszedł tak nienajgorzej, ale Matt Damon i Ben Affleck w średniowiecznym settingu to jest coś o czym się filozofom nie śniło
Gladiatora nigdy zbytnio nie lubiłem. Nakręcone to świetnie, muzyka, zdjęcia, kostiumy, obsada - tip top. Tylko pierdoły, i niestety na tym dla mnie polega problem. Te jego pierwsze filmy miały jakąś głębie, przemyślaną koncepcję. Od dłuższego czasu Ridley woli się zatrzymać na fajnej stylówie i to mu wystarczy. A ostatnimi czasy to już bardzo mocno idzie w takie samoświadome, campowo prześmiewcze tony - House of Gucci czy Napoleon to taka jawna beka na maksa, która byłaby fajna gdyby zrobił ją Verhoeven w swoim peaku, ale u Scotta takie odjazdy wychodzą na pół gwizdka i jednak człowiek wolałby żeby to było jakoś bardziej na poważnie. Z tego typu prób chyba jedynie jako tako ten Adwokat się broni. No i był też "Last Duel", który wyszedł tak nienajgorzej, ale Matt Damon i Ben Affleck w średniowiecznym settingu to jest coś o czym się filozofom nie śniło
16-11-2024, 00:08 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 16-11-2024, 00:17 przez Albertino.)






